O 1.30 przed siedzibą Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO pojawił się szef wojskowego kontrwywiadu, Piotr Bączek, dyrektor gabinetu Antoniego Macierewicza - Bartłomiej Misiewicz oraz agenci SKW, wspierani przez żandarmerię wojskową - pisze "Gazeta Wyborcza". Weszli do środka budynku posługując się dorobionym kluczem i nakazali oficerowi dyżurnemu opuścić pomieszczenie, jednocześnie wręczając mu dokument o przeniesieniu do rezerwy.
Wtedy, jak pisze "Wyborcza", na miejscu pojawił się dyrektor Centrum - płk. Krzysztof Dusza. - mówi oficer gazecie.
Akcja nie powiodła się jednak tak, jak chcieliby ludzie Macierewicza.- tłumaczy płk. Dusza.
Nie wiadomo, dlaczego w ogóle nowe kierownictwo resortu zarządziło nocne wejście do ośrodka, który dała na podstawie ustaleń z NATO. - podsumowuje płk. Dusza.
Sprawa ma już ciąg dalszy. Jak twierdzi MON, "pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego".