Dziennik Gazeta Prawana logo

Sprawa sędziego Łączewskiego przekazana do rzecznika dyscyplinarnego

3 marca 2016, 14:39
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sędzia Wojciech Łączewski
Sędzia Wojciech Łączewski/PAP
Jest pierwsza decyzja komisji ds. sędziego Wojciecha Łączewskiego, która ma sprawdzić, czy proponował on pomoc w walce z rządem, czy też jego komputer został zhakowany. "Sprawę przekazano do rzecznika dyscyplinarnego, głównego" – mówi dziennik.pl sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Specjalna komisja została powołana przez Krajową Radę Sądownictwa. Śledztwo w tej sprawie wszczęła również stołeczna prokuratura.

– tak decyzję o przekazaniu sprawy tłumaczy w rozmowie z dziennik.pl Waldemar Żurek. I dodaje: -

Decyzja o przekazaniu sprawy rzecznikowi dyscyplinarnemu zapadła już na pierwszym spotkaniu komisji i jeszcze tego samego dnia została zaakceptowana przez Krajową Radę Sądownictwa.

O tym, kiedy sprawa się zakończy, trudno na obecnym etapie wyrokować. Koncepcje są dwie. Pierwsza zakłada, że rzecznik będzie mieć na tyle dowodów, żeby przesądzić o niewinności/winie sędziego i skierować sprawę z wnioskiem o ukaranie go do sądu dyscyplinarnego; w tym wypadku sądem dyscyplinarnym pierwszej instancji jest Sąd Apelacyjny w Warszawie, a drugiej – Sąd Najwyższy. Albo uzna, że poczeka na decyzję prokuratury, by nie dublować czynności, które ta już podjęła.

– dopowiada rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Znany sędzia a uczestnik życia publicznego

O sprawie sędziego Łączewskiego zrobiło się głośno, kiedy Kulisy24 dotarły do zapisu rozmowy na Twitterze między "pewnym znanym sędzią" a internautą, który podszył się pod "jednego z najważniejszych uczestników życia publicznego". Pierwszym z nich miał być sędzia Wojciech Łączewski, drugim – osoba podszywająca się pod Tomasza Lisa - pisała "Gazeta Warszawska". I ujawniała szczegóły: sędzia – jako użytkownik "Marek Matusik" – napisał do Tomasza Lisa z sugestią, że ten powinien zmienić strategię w sprawie ataków na PiS. Sęk w tym, że wiadomość nie trafiła do dziennikarza, ale do osoby, która się pod niego podszywała – została wysłana nie na oficjalne, ale na fałszywe konto Tomasza Lisa.

Sędzia Łączewski złożył zawiadomienie do prokuratury, z kolei Michał Majewski z serwisu Kulisy24 poinformował na Twitterze, że jego redakcja nadal nie podaje danych sędziego. Zbił także argumenty sędziego Łączewskiego:

Kim jest sędzia Łączewski?

Ma 39 lat i jest jednym z najbardziej znanych sędziów w Polsce. I to nie dlatego, że pochodzi z rodziny sędziowskiej, ale dlatego, że decydował w trzech głośnych sprawach ostatnich lat. Kibiców za antysemickie przyśpiewki na stadionie skazał na prace społeczne a także obowiązkowe obejrzenie filmu "Cud purymowy" (film Izabeli Cywińskiej o rodzinie antysemitów, która dowiaduje się o swym żydowskim pochodzeniu), nakazał ponowne śledztwo w umorzonym tzw. wątku cywilnym śledztwa smoleńskiego (badano odpowiedzialność urzędników za organizację wizyty prezydenta w Katyniu) i skazał na trzy lata bezwzględnego więzienia byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego za nadużycia władzy podczas prowokacji wymierzonej w Andrzeja Leppera.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj