Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rzepa", czyli największy wróg PiS, odchodzi z Trybunału Konstytucyjnego. KIM JEST ANDRZEJ RZEPLIŃSKI?

18 grudnia 2016, 09:31
Ten tekst przeczytasz w 22 minuty
Andrzej Rzepliński
Andrzej Rzepliński/PAP
Twardy kurs lustracyjny, niechęć wobec związków partnerskich dla osób homoseksualnych i równie konserwatywne podejście do poluzowywania ustawy antyaborcyjnej. Czyje to poglądy? Andrzeja Rzeplińskiego, największego wroga PiS

Dla kolegów „Rzepa”. Dla współpracowników „Prezes”. Dla studentów i naukowców „Profesor”. Dla polityków rządu „sędzia”. Dla opozycji „ostatni obrońca demokracji”. Dla wyborców PiS „zdrajca ojczyzny”.

O Andrzeju Rzeplińskim można powiedzieć wiele, ale nie to, że jest postacią przewidywalną. I dlatego nie sposób zgadywać, co też będzie robił po 19 grudnia, gdy skończy się jego kadencja w Trybunale Konstytucyjnym. Dla części prawników, obserwatorów i jego znajomych niemal oczywiste jest, że na polityka się nie nadaje. Według innych wręcz przeciwnie, ma kompetencje nawet do startowania w wyborach prezydenckich.

Ale – ku zadowoleniu jednych i niechęci innych – na pewno nie zniknie z życia publicznego. Na szczęście. Bo to jest postać z gatunku takich, które tworzą historię. A stratą dla wszystkich byłoby, gdyby wraz z zakończeniem jego roli w trybunale zakończyła się też jego publiczna działalność. Właśnie dlatego, że budzi takie zachwyty u jednych i taką niechęć u innych.

– mówi jeden z jego kolegów. Nie napiszę, skąd dokładnie się znają. Bo to osoba, która jako jedna z nielicznych zgodziła się porozmawiać o Rzeplińskim bardzo otwarcie, mówiąc o nim sporo gorzkich słów, a jednocześnie będąc pod jego ogromnym wrażeniem i wpływem.

Równocześnie wielu jego współpracowników, znajomych i bliskich rozmawiać dziś o „Rzepie” nie chce. Profesor Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, odmawia, bo czułaby się niezręcznie, oceniając swojego następcę w TK. Doktor Paweł Moczydłowski, jego niegdysiejszy bliski współpracownik, wręcz kolega przy badaniach naukowych o więzieniach, stwierdza, że jakieś dwa lata temu ich ścieżki się rozeszły, a do przeszłości nie chce wracać. Profesor Monika Płatek, szefowa Polskiego Stowarzyszenia Edukacji Prawniczej, po prostu ucina: – O Rzeplińskim nie chcę rozmawiać.

– tłumaczy Krzysztof Sobczak, pierwszy redaktor naczelny ówczesnego tygodnika „Gazeta Prawna” z połowy lat 90. i autor książki będącej zbiorem wywiadów z Rzeplińskim „Służąc rządom dobrego prawa”. – – dodaje Sobczak, podkreślając, że właśnie ta stałość jest jedną z najważniejszych cech Rzeplińskiego.

Rzeczywiście, jego poglądy są wyraziste i niekoniecznie takie, jakich można by się spodziewać po prezesie TK na wojnie z rządem PiS. Twardy kurs co do lustracji, konserwatywne, niechętne podejście do związków partnerskich dla osób homoseksualnych, czy równie konserwatywne i niechętne poglądy co do poluzowywania ustawy antyaborcyjnej. – – tłumaczy Sobczak i dodaje, że hasło jeszcze sprzed dekady, z poprzednich rządów PiS o „imposybilizmie”, czyli że konstytucja albo bezpośrednio, albo przez interpretację nadaną jej przez Trybunał Konstytucyjny nie pozwala władzom na wprowadzanie potrzebnych krajowi reform i zmian, jest dla Rzeplińskiego nie do przyjęcia.

Prezes

Już dwa lata temu Rzepliński mówił dokładnie to samo, co mówi i robi od roku. „Jakiś czas temu poseł Adam Hoffman (...) mijał się z prawdą mówiąc, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego były niekorzystne dla programu deregulacji zawodów prawniczych” – to słowa Rzeplińskiego ze wspomnianej książki Sobczaka wydanej na początku 2015 r., a do której materiały zbierał jeszcze w 2014 r. „Wyroki trybunału są niekorzystne dla ustaw niekonstytucyjnych. Trybunał nie pisze ustaw – ani dobrych, ani złych. Jeżeli przepis jest niekonstytucyjny, to Trybunałowi jest dokładnie wszystko jedno, czy uchwalił go PiS, PO czy SLD. (...) Polityk powiedział, że jeżeli jego partia przejmie władzę, to kompletnie zmieni Trybunał Konstytucyjny. (...) Jak nas rozwiążą, to ze wszystkimi tego skutkami dla Polski. Niech więc się Polacy tego boją” – mówił w wywiadzie z Krzysztofem Sobczakiem.

9715266-andrzej-rzeplinski.jpg
Andrzej Rzepliński

– ocenia Maria Ejchart-Dubois. Słyszę od kilku osób znających dobrze środowisko prawnicze, że to z nią muszę koniecznie porozmawiać, bo jak mało kto zna Rzeplińskiego, blisko z nim pracuje, a przy tym ma też do niego dystans. Ejchart-Dubois jest jego doktorantką i współpracowniczką od 16 lat i nie ukrywa, że jest pod wrażeniem i wpływem profesora. – – dodaje i wspomina pierwsze spotkanie. –– kobieta co chwilę zamyśla się. –

– przyznaje jedna z długoletnich pracownic trybunału. –– dodaje pracownica.

Ta silna osobowość, czego nietrudno się domyślić, niekoniecznie przysparzała Rzeplińskiemu sojuszników. I to od lat. Jak wspominają jego pracownicy, jeszcze w czasach, kiedy aktywnie działał w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, widoczny był konflikt charakterów, a także podejścia do wizji praw człowieka między Markiem Antonim Nowickim, który fundacji szefował, a Rzeplińskim. Na początku XXI wieku Nowicki został mianowany przez ONZ ombudsmanem w Kosowie, a Rzepliński wtedy był w Warszawie i to on głównie zajmował się fundacją, będąc równolegle doradcą Leona Kieresa, szefa IPN-u. – – wspomina jego kolega.

Gwiazdor

Tę medialność w ostatnich miesiącach zaczął mu wypominać PiS i traktować jako element walki politycznej.

– ocenia konstytucjonalista dr Marek Dobrowolski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

– tłumaczy Sobczak.

Odbyło się wtedy spotkanie sędziów trybunału, na którym wskazali, że to prezes powinien być medialną twarzą TK. I tak się stało. Z całą siłą swojej osobowości i pewności poglądów Rzepliński zaczął o trybunał walczyć i ostro się wypowiadać.

Grudzień 2015 r. O konieczności przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych jeszcze w poprzedniej kadencji: „Prezydent nie ma innego wyjścia. Taki jest wyrok trybunału. Nikt, czy to prezydent, czy bardzo prosty człowiek, nie może lekceważyć Konstytucji”. O pomysłach zmiany trybu orzekania: „Poseł Kukiz nie za bardzo zna państwo jako bardzo skomplikowaną maszynerię. (...) I nawet jakby tysiąc Kukizów zjadło dużo kiełbasy, to i tak by nic nie pomogło”.

Maj 2016. Podczas drugiego czytania projektu ustawy o TK: „Mając do czynienia z uprawnieniem prezydenta, który będzie mógł unieważnić orzeczenie sądu dyscyplinarnego, do sędziego wysyłana jest informacja – ostatecznie twój los zależy od prezydenta, bądź sędzią prezydenta, jego wniosków, głosuj w sposób, który będzie go satysfakcjonował”.

Lipiec 2016. W wywiadzie dla „Deutsche Welle”: „Politycy rządzący w Polsce uważają najwyraźniej, że społeczeństwo uznało, że wynik wyborów parlamentarnych sprzed roku oznacza, że cały naród oddał pełnię władzy jednej partii i ona może z tą władzą czynić dokładnie to, co uważa za stosowne i dobre i że nie podlega i nie może podlegać żadnej kontroli, ponieważ jest suwerenem”.

A to tylko kilka z wystąpień, które odbijały się mocnym, także politycznym, echem. Ale, jak podkreślają praktycznie wszyscy, o wiele ważniejsza niż jego medialność jest to, jak bardzo Rzepliński jest ambitny i pracowity. I to na wielu frontach. Posłanka Krystyna Pawłowicz wypominała mu, że nie jest konstytucjonalistą, tylko karnistą. Tyle że właśnie ta specjalizacja jest jedną z jego najmocniejszych stron.

Profesor

– opowiada profesor Zbigniew Lasocik, także kryminolog, kierownik Ośrodka Badań Handlu Ludźmi na Uniwersytecie Warszawskim.

To praca naukowa w ogromnej mierze ukształtowała to, kim jest Rzepliński. W jakimś sensie dzięki nauce trafił do życia publicznego. I tu już musimy cofnąć się do przeszłości. Na pierwszy rzut oka jego biografia jest wręcz modelowa dla polskiej powojennej inteligencji. Jako jedno z dzieci z rolniczej rodziny wyjeżdża na studia, gdy drugie zostaje na roli. I co więcej, trafia na rocznik prawa na Uniwersytecie Warszawskim, który okazuje się być niezwykle bogaty, jeżeli chodzi o ciekawe osobowości. Razem z nim studiują Jarosław i Lech Kaczyńscy, Bogusław Wołoszański i jego przyszły przyjaciel, ale też przyszły prezes TK, Marek Safjan. Na wydziale prawa poznaje również swoją przyszłą żonę Irenę. Na ślub decydują się tuż po skończeniu studiów. Rzepliński szybko też wybiera specjalizację. Kryminologia i aplikacja prokuratorska, gdy jego żona decyduje się na sędziowską. Poza wyborem studiów doktoranckich podejmuje jeszcze jedną decyzję. O wstąpieniu do PZPR.

Ale zasadnicze znaczenie ma co innego. Więzienia, więźniowie i badanie systemu penitencjarnego. Zainteresował się tym jeszcze na samym początku studiów w 1968 r., gdy wraz z grupą kolegów z koła naukowego zorganizowali obóz dla chłopaków, którzy dostali przepustki z poprawczaków. I to nie byle obóz, bo spływ kajakiem po lodowcu w Himalajach. Tak go to wciągnęło, że jeszcze jako student zaczął działać w rozwijającym się na uczelniach całej Polski studenckim ruchu penitencjarnym. – – wspomina profesor Lasocik. – – wspomina profesor Lasocik.

Rzepliński początkowo próbował jako członek PZPR doprowadzić do jej oddolnej zmiany. Jak powiada w książce Sobczaka, 8 grudnia 1981 r. z kolegami z socjologii i filozofii przygotował spotkanie podstawowych organizacji partyjnych tych wydziałów, na którym przedstawił... uchwałę wzywającą do wystosowania apelu do KC PZPR do przeprowadzenia wolnych wyborów w 1982 r. Zaproponował nawet datę: 8 marca. Kiedy jednak nawet współorganizatorzy spotkania wycofali się z tego karkołomnego pomysłu, Rzepliński oburzył się i z miejsca oddał legitymację partyjną. Co obrosło już legendą. Miał ją nawet spalić. I rzeczywiście tak było, ale kilka dni później, już po wprowadzeniu stanu wojennego, gdy próbowano mu ją wręczyć ponownie i nakłonić do powrotu w szeregi PZPR.

Oczywiste było, że zwrócenie się przeciw partii musiało zaowocować konkretnymi reperkusjami. Największą było wstrzymanie jego stypendium na Uniwersytecie Stanowym Nowego Jorku w Albany.

Wielozadaniowiec

– wspomina w rozmowie z nami Jerzy Stępień, także były prezes TK, i dodaje: –.

Jeszcze dla Centrum napisał najpierw projekt kodeksu karnego wykonawczego, a potem pierwszą wersję projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. – – wymienia Stępień. – – dodaje Stępień.

– mówi Maria Ejchart-Dubois i opowiada, jak podczas pierwszych wspólnych wizyt w więzieniach pouczał ją, że musi na wszystko zwracać uwagę, wszystko zapisywać jak najszybciej i że nie ma nieważnych detali. –– dodaje prawniczka.

Z podziemnym Komitetem Helsińskim dokumentującym ogromną liczbę naruszeń praw i wolności człowieka związał się już w 1983 r., w efekcie dla Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) napisał raport o przestrzeganiu praw człowieka w polskich więzieniach. Naturalne więc było, że w latach 90. znalazł się wśród współtwórców Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Wtedy już jego życie zawodowe toczyło się na kilku torach równolegle: naukowca, działacza praw człowieka, autora nowych rozwiązań prawnych, a także ojca. Starsza córka Róża rodzi się Rzeplińskim jeszcze w latach 70., młodsza Maja w połowie lat 80. – – dodaje Ejchart-Dubois.

Od lat 90. Rzepliński zaczął też coraz bardziej angażować się w życie publiczne. Nie tylko jako komentator i legislator. – – opowiada jego kolega. Był brany pod uwagę jako kandydat na pierwszego szefa IPN. Ostatecznie wygrał Leon Kieres, ale Rzepliński został jego doradcą i to doradcą kontrowersyjnym, który na przykład opowiadał się za tym, by opublikować listę Wildsteina na stronach instytutu.

Jego kandydaturę rozważano też do pełnienia funkcji pierwszego inspektora ochrony danych osobowych. Ale najbliżej był innego stanowiska – rzecznika praw obywatelskich w 2005 r. – – wspomina Stępień.

– wspomina kolega.

Tym większe było zaskoczenie, gdy Senat stosunkiem 52 do 24 głosów odrzucił jego kandydaturę. Co ciekawe, wśród posłów, którzy wcześniej na niego głosowali, z PiS poparły go trzy osoby: Kazimierz Marcinkiewicz, Mariusz Kamiński i Jarosław Kaczyński.

Wtedy zabrakło mu politycznego wyczucia. – – ocenia pracownica TK.

Nosorożec

Tak właśnie o nim mówi jeden ze współpracowników. Skoro ma te swoje poglądy, to ich się trzyma i ich broni. Bezkompromisowo. Nie bacząc na nic. Idzie do przodu jak nosorożec.

Ale jednocześnie ma pewne ambicje pchające go w kierunku wyróżnień i działań. Tak było z tym przyjętym, już gdy był prezesem trybunału, Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, czyli odznaczeniem przyznanym przez papieża Franciszka w 2015 r. Dla Rzeplińskiego przyjęcie tego wyróżnienia – szczególnie że jest bardzo wierzący – było oczywistością. Inaczej widziało to jednak jego własne środowisko. Profesor Wiktor Osiatyński, z którym Rzepliński wiele lat współpracował w HFPC, wręcz grzmiał: – – i dodał, że jego zdaniem Rzepliński powinien ustąpić ze stanowiska. – – wyjaśniał wtedy konstytucjonalista.

Emocje – niekoniecznie pozytywne i przy tym nie tylko ze strony PiS – wzbudza wciąż to, że skierowany w lipcu 2013 r. przez prezydenta Bronisława Komorowskiego do Sejmu projekt nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym przygotował sam Rzepliński. Właśnie ten fakt jest jednym z argumentów wytaczanych w wojnie o trybunał, jaka toczy się od roku.

Po przeprowadzeniu w sierpniu 2013 r. pierwszego czytania prace nad projektem zamierają na ponad półtora roku. Dopiero w maju 2015 r. odbywa się trzecie czytanie projektu, po czym ustawa trafia do Senatu. Ten wprowadza kilka poprawek. Wśród nich tę pozwalającą Sejmowi, w którym większość miała koalicja PO-PSL, wybrać aż pięciu sędziów trybunału. Dzięki tej zmianie posłowie będą więc mogli zdecydować o obsadzeniu „swoimi” ludźmi aż 1/5 trybunału.

– zauważa jego kolega.

A teraz z tego trybunału odchodzi. – – uważa dr Marek Dobrowolski.

– te słowa powtarzają się w wypowiedziach jego kolegów i współpracowników.

– śmieje się pracownica trybunału. –

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj