– mówi szef handlowej "Solidarności" Alfred Bujara.
– twierdzi gazeta.
"Handel w tym roku znalazł się w specyficznej sytuacji: brakuje rąk do pracy. Do niedawna sieci ratowały się, sięgając po pracowników z Ukrainy. Teraz i to nie wystarcza, zaczęły więc ściągać do pracy nawet więźniów. Ci ostatni są jednak zatrudniani w magazynach. A ponieważ ruch jest większy niż zazwyczaj braki za kasami wypełnia się pracownikami dorywczymi" – czytamy w artykule.
Godziny pracy przed świętami będą wydłużone, ale nie zmieni to zasadniczo sytuacji, bo w sklepach zjawią się tłumy. Na dodatek klienci będą bardziej niż zwykle podenerwowani.
– ostrzega dr hab. Alicja Grochowska, psycholożka biznesu z SWPS i namawia, aby "zracjonalizować sytuację", "rozłożyć zakupy na kilka dni" albo dokonać ich przez internet.