Dziennik Gazeta Prawana logo

Radna PiS z Gdańska usłyszała zarzuty. "Ja tego nie nagłaśniałam, bo tyle rzeczy działo się ostatnio w Polsce"

12 stycznia 2017, 18:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zamieszki w czasie Marszu Równości w Gdańsku
Zamieszki w czasie Marszu Równości w Gdańsku/PAP Archiwalny
Radna PiS w Gdańsku Anna Kołakowska jest wśród 10 osób, którym Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz postawiła dotąd zarzuty ws. uczestnictwa w zbiegowisku o charakterze chuligańskim w związku z Marszem Równości, który odbył się w Gdańsku w maju 2015 r.

– powiedziała w czwartek PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz.

Prokurator odmówiła potwierdzenia, że wśród podejrzanych jest gdańska radna Prawa i Sprawiedliwości Anna Kołakowska.

– powiedziała PAP Anna Kołakowska. Dodała, że nie przyznała się do winy.

– powiedziała.

Kołakowska pracuje jako nauczycielka historii w jednej ze szkół podstawowych w Gdańsku. Zasiada w Radzie Miasta od 2014 r.

Podobny zarzut jak radnej PiS prokuratura postawiła też jej 20-letniej córce Marii, która była wśród kilku osób zatrzymanych przez policję po zakończeniu demonstracji.

21 maja 2016 r. ulicami Gdańska przechodził Trójmiejski Marsz Równości zorganizowany głównie przez środowiska LGBT. Równolegle odbywała się też kontrmanifestacja, w której brali udział m.in. działacze środowisk narodowych i prawicowych. Kontrmanifestanci zablokowali ulicę, którą - zgodnie z planem, miał przejść Marsz. Policja kilkakrotnie wzywała ich przez megafony do rozejścia się. W trakcie próby odblokowania ulicy, a także później doszło do kilku starć między policją a grupami działaczy środowisk narodowych. W funkcjonariuszy, wyposażonych w kaski i tarcze, rzucano m.in. kamieniami i butelkami.

W sprawie gdańskiego Marszu Równości prowadzone też było postępowanie prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku dotyczące prawidłowości działania policji przy zabezpieczeniu manifestacji. Śledczy orzekli, że funkcjonariusze, którzy w maju ub.r. w Gdańsku ochraniali Marsz Równości, działali zgodnie z prawem i w tym tygodniu umorzyli śledztwo w tej sprawie.

Śledztwo w tej sprawie gdańska prokuratura okręgowa wszczęła z urzędu. Jak wówczas poinformowano, zdecydowano się na to po analizie przekazów medialnych dotyczących przebiegu manifestacji, w tym relacji o zatrzymaniu córki Anny Kołakowskiej.

Dwa dni po zajściu minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak oceniał, że nieakceptowalny był "fakt brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety, która, nic nie wskazywało na to, że jest agresywna, powalenie na ziemię tej pani, skrępowanie, przyciskanie do ziemi".

Komendant główny policji nadinsp. Jarosław Szymczyk zlecił przeprowadzenie kontroli dotyczącej działań gdańskich policjantów. Kilka dni po manifestacji, informując o wstępnych wynikach kontroli Szymczyk mówił, że "policjanci zachowali się profesjonalnie, jeśli chodzi o kwestię ustalenia sprawcy przestępstwa i zatrzymania". Podkreślał, że zatrzymanie było zasadne, bo "istniało duże prawdopodobieństwo, że osoba zatrzymana mogła dopuścić się przestępstwa".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj