Nowe prawo znosi obowiązek uzyskania zgody na wycinkę drzew na działkach należących do prywatnych właścicieli. Łagodzi też wymogi, które trzeba spełnić, by uzyskać zgody na ścięcie drzewa w pozostałych przypadkach. Skutek? Z początkiem roku piły poszły w ruch. Samorządowcy, zwłaszcza z dużych miast twierdzą, że wyraźnie wzrosła skala wycinki na prywatnych działkach. Zwłaszcza tych, które mogą posłużyć za teren pod inwestycje. Główny powód: właściciele nie wierzą, że tak liberalne prawo utrzyma się długo i spieszą się.
mówi Józef Piotr Wrona, kierownika referatu ds. zieleni w lubelskim Biurze Miejskiego Architekta Zieleni.
Potwierdzają to niektórzy przedsiębiorcy zajmujący się wycinką z innych regionów kraju. Marek Lalka, właściciel firmy Moc Zieleni z Olsztyna mówi, że od początku roku ma więcej zleceń niż zwykle
mówi Marek Lalka. Sugeruje, że o wycince myślą teraz przede wszystkim ci, którzy wcześniej mieli problem z uzyskaniem zezwoleń – i to bez jakichś twardych podstaw.
dodaje przedsiębiorca.
W Krakowie mają podobne obserwacje. mówi Ewa Olszowska-Dej, szefowa wydziału.
Spekulacyjna wycinka
Jej zdaniem ustawa ułatwiła porządkowanie prywatnych działek – i to jej duży plus - ale jednocześnie umożliwia tzw. spekulacyjne wycinki drzew, aby podnieść wartość inwestycyjną gruntów. Do tego jest pełna dziur, które powodują wiele interpretacyjnych wątpliwości. Co do zasady prywatny właściciel może wyciąć drzewo bez zgody jeśli nie wynika to z prowadzenia działalności gospodarczej.
ocenia Ewa Olszowska-Dej. I dodaje, że zwolnienie osób prywatnych z konieczności uzyskiwania zezwolenia na usunięcie drzew powinno być ograniczona jedynie do przydomowej zieleni w ogrodach. Ewentualnie iść w parze z czasowym zakazem przekształcania terenu na inny niż zielony.
zwraca uwagę Olszowska-Dej.
W mniejszym stopniu zjawisko widać w Warszawie i w Poznaniu. W stołecznym magistracie mówią o pojedynczych przypadkach – choć w jednej z obrzeżnych dzielnic doszło już do wyrębu kilkudziesięciu drzew na dwu hektarowej działce. Urząd wie o tym tylko dlatego, że właściciel zadzwonił, by się upewnić, że może to zrobić w majestacie prawa. Urzędnicy podkreślają, że nie są w stanie monitorować na bieżąco tego, co się dzieje z drzewostanem na prywatnych nieruchomościach.
mówi Renata Kuryłowicz, pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. zieleni.
Nowe prawo ocenia jednoznacznie negatywnie. Jak mówi tak silne złagodzenie przepisów dotyczących wycinek drzew może skutkować degradacją środowiska – szczególnie na terenach miejskich, atrakcyjnych inwestycyjnie.
Suchej nitki na nowej ustawie nie zostawia Leszek Kurek, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznań. Jak mówi, nowelizacja ustawy spowoduje dużą destrukcję w zasobach przyrodniczych w miastach, a całkowite zwolnienie z nadzoru działań osób fizycznych, które w celach komercyjnych będą dążyły do czyszczenia działek ze wszelkiej zieleni, aby dostarczyć potencjalnym nabywcom swobodę w omijaniu opłat przy wykorzystaniu gospodarczym” to tylko jeden z powodów.
mówi dyrektor Kurek.
Szybki przebieg
Nowe przepisy uchwalono w ekspresowym tempie. Projekt został przedstawiony 7 grudnia. Już 12 grudnia skierowano go do I czytania w sejmowych komisjach. Sprawozdanie Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa było gotowe już 14 grudnia, dzień później Sejm przeprowadził drugie czytanie ustawy. Po tym, jak 16 grudnia wybuchła w Sejmie awantura, która zakończyła się zablokowaniem Sali Plenarnej przez opozycję, projekt znalazł się w grupie ustaw głosowanych podczas obrad w Sali Kolumnowej, w których opozycja nie wzięła udziału. Ustawa przeszła więc gładko głosami posłów PiS. Senat nie wniósł do niej żadnych poprawek, dzięki czemu już 28 grudnia mógł ją podpisać prezydent – i zrobił to. Od przedstawienia projektu do końca procesu legislacyjnego upłynęły więc tylko trzy tygodnie.