Dziennik Gazeta Prawana logo

Napisałeś negatywny komentarz w internecie? Uważaj, bo skrytykowany może sięgnąć po radykalne środki

12 sierpnia 2017, 12:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
młodzi ludzie z komputerami
młodzi ludzie z komputerami/Shutterstock
Artykuł 212 k.k. jest przede wszystkim biczem na niewygodnych dziennikarzy, ale coraz częściej jego ostrze kieruje się przeciwko blogerom, działaczom społecznym i zwykłym internautom. Krótko mówiąc, dziś może zmrozić każdego.

Zgodnie z pierwszym paragrafem artykułu 212 kodeksu karnego każdy, kto pomawia inną osobę lub grupę osób o postępowanie lub właściwości (na przykład alkoholizm), które mogą ją poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. Zgodnie z jego paragrafem drugim, jeśli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. A że internet, czyli jeden ze środków masowego komunikowania, odgrywa w naszym życiu coraz większą rolę, jest się czego bać.

Jeszcze do niedawna z art. 212 k.k. zmagali się głównie dziennikarze. Jak zauważył rzecznik praw obywatelskich, możliwości zastosowania sankcji karnych wskazanych w paragrafie 2 artykułu może mieć mrożący skutek i skutecznie powstrzymywać ich przed podejmowaniem trudnych tematów. Zwłaszcza gdy ich materiały uderzają w polityków lub duże, dysponujące armią prawników przedsiębiorstwa.

Podkreślając negatywne skutki dla wolności słowa, rzecznik od lat apeluje o zniesienie art. 212. I chociaż w tej walce nie jest odosobniony – w ramach kampanii „Wykreśl 212” jego starania poparło wielu polityków ze wszystkich opcji, w tym Jarosław Kaczyński i Grzegorz Schetyna – walczy bezskutecznie. Na zmiany trzeba jeszcze poczekać. Problem w tym, że świat nie czeka. Świat zmienia się, i to szybko. – Kiedy 20 lat temu wprowadzano obowiązujący kodeks karny z art. 212 i jego par. 2, nikt nie przewidywał błyskawicznego rozwoju internetu, który dziś opiera się w dużej mierze na treściach współtworzonych przez jego użytkowników, i nikt nie przypuszczał, że artykuł będzie wykorzystywany w taki sposób, w jaki dziś jest wykorzystywany – mówi Dorota Głowacka, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, koordynatorka programu Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj