Uchwała w sprawie ustalenia wynagrodzenia została podjęta na pierwszej merytorycznej sesji nowej Rady Miasta Białystok. W głosowaniu nie wzięli udziału radni PiS; za przyjęciem uchwały w zaproponowanej wersji było 15 radnych (rada liczy 28 osób), nikt nie był przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Uchwałę prezentował przewodniczący rady Łukasz Prokorym (Koalicja Obywatelska). Przypomniał, że w poprzedniej kadencji, rada podjęła decyzję o obniżce. Mówił, że obserwował tę sytuację jako "mieszkaniec Białegostoku" (nie był wówczas radnym). - Nie miałem wątpliwości, iż to nie przesłanki merytoryczne decydowały o obniżeniu pensji, ale przesłanki polityczne, a może taka ludzka chęć dokuczenia innej osobie - ocenił.

Prokorym mówił, że jednym z argumentów podnoszonych w dyskusji o obniżeniu wynagrodzenia był brak udzielenia absolutorium z wykonanego budżetu, ale - jak mówił - nie potwierdziła tego Regionalna Izba Obrachunkowa i uchyliła nieudzielenie absolutorium. Podkreślił, że "najważniejszego absolutorium" udzielili prezydentowi białostoczanie w ostatnich wyborach samorządowych, oddając na niego ok. 56,5 proc. głosów.

- Nie mam wątpliwości, iż mieszkańcy chcą, aby pan prezydent zarabiał na poziomie podobnym do włodarzy innych miast wojewódzkich, do miast o podobnej wielkości, a nie na poziomie niższym niż wójtowie w małych gminach, które sąsiadują z Białymstokiem - powiedział Prokorym.

Jak poinformowała PAP rzeczniczka prezydenta Urszula Mirończuk - po zmianach - Tadeusz Truskolaski będzie zarabiał niespełna 11 tys. zł brutto miesięcznie. Przed uchwaloną w czwartek zmianą zarabiał od dwóch lat ok. 9 tys. zł brutto miesięcznie.

Rada Miasta obniżyła zarobki prezydenta Białegostoku w październiku 2016 roku. Decyzja zapadła głosami radnych PiS, przeciw był radny lewicy. Pozostali (radni PO i klubu radnych Tadeusza Truskolaskiego) przed głosowaniem wyszli z sesji. Jak argumentowali wnioskodawcy obniżki, głównym powodem ich decyzji był brak absolutorium za 2015 i 2014 rok. W wypowiedziach padały też zarzuty dotyczące np. braku inwestycji, nadzoru nad miejskimi spółkami, czy złego zarządzania oświatą i braku ładu urbanistycznego w mieście.

W sprawie swoich zarobków Tadeusz Truskolaski wystąpił do sądu pracy. Argumentował tam, że jedynym powodem decyzji radnych jest spór polityczny. Domagał się odszkodowania i przywrócenia wcześniejszego wynagrodzenia, powołując na naruszenie zakazu dyskryminacji ze względu na poglądy polityczne.

W pierwszej instancji zapadł wyrok korzystny dla niego, w drugiej jednak został zmieniony, a powództwo prawomocnie oddalone. Pełnomocnik prezydenta złożył kasację do Sądu Najwyższego. Została ona przyjęta do rozpoznania, ale wciąż nie ma terminu. W czwartek radni udzielili też przewodniczącemu Prokorymowi pełnomocnictwa do występowania w tej sprawie w imieniu strony pozwanej przez prezydenta - formalnie jest nią Urząd Miejski w Białymstoku.