Jak poinformował PAP w poniedziałek rzecznik prokuratury Okręgowej w Poznaniu Michał Smętkowski, akt oskarżenia tej sprawie skierowano przeciwko Grażynie F., właścicielce firmy, w której pracował zmarły Wasyl C., oraz przeciwko Serhiejowi H., pracownikowi, który pomógł swojej szefowej.
Z ustaleń śledczych wynika, że Wasyl C. 12 czerwca zasłabł w swoim miejscu pracy, w firmie stolarskiej nieopodal Nowego Tomyśla. - - tłumaczył Smętkowski. Grażyna F. zabroniła swojemu pracownikowi wezwać pogotowie ratunkowe. Oskarżony Ukrainiec próbował reanimować Wasyla C.
Grażynie F. zarzucono, że nie udzieliła Wasylowi C. niezbędnej pomocy w chwili bezpośredniego zagrożenia jego życia, oraz że nie wezwała pomocy medycznej. Według prokuratury Grażyna F. przez swoje zachowanie nieumyślnie doprowadziła do śmierci swojego pracownika. Kobieta nie przyznała się do winy. - – powiedział Smętkowski.
- – powiedział prokurator.
Grażyna F. porzuciła Wasyla C. w lesie nieopodal Skoków (woj. wielkopolskie), około 120 km od siedziby swojej firmy. Biegłym nie udało się ustalić, czy mężczyzna żył w momencie gdy był wieziony przez oskarżoną. Według śledczych Wasyl C. zmarł między godz. 18.30 a 22.30 w wyniku niewydolności krążeniowej, ale biegłym nie udało się ustalić jej przyczyny.
Grażyna F. została tymczasowo aresztowana, Serhij H. został objęty dozorem policyjnym i nałożono na niego zakaz opuszczania kraju. Obojgu oskarżonym grozi od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Według prokuratora Smętkowskiego w przypadku Serhija H. sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Oskarżony miał działać w stanie przymusu, obawiał się odpowiedzialności karnej. - – wyjaśnił Smętkowski.
Okoliczności zdarzenia opisała w czerwcu "Gazeta Wyborcza". Ukrainiec pracował w zakładzie produkcji trumien koło Nowego Tomyśla w Wielkopolsce. W związku z tą sprawą zatrzymano właścicielkę zakładu. Kobieta trafiła do aresztu.
Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak tłumaczył wówczas, że kilkanaście dni temu w lesie koło Skoków, niedaleko Wągrowca zostały znalezione zwłoki mężczyzny. Policjanci, którzy zajęli się sprawą, zidentyfikowali denata. Okazało się, że był to 36-letni obywatel Ukrainy. Pracował w zakładzie produkującym trumny, niedaleko Nowego Tomyśla – ok. 120 km od Skoków.
– podkreślił Borowiak.
Jak dodał, "po analizie wszystkich informacji oraz uzgodnieniach poczynionych z prokuratorami policjanci zdecydowali o zatrzymaniu właścicielki firmy. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu. Funkcjonariusze rozpoczęli także poszukiwania Ukraińca, który zniknął tuż po zdarzeniu. Znaleźli go po kilku dniach w Łomży, w jednym z hosteli".
Borowiak wskazał, że dowody i inne materiały informacyjne, które trafiły w ręce prokuratorów, dały podstawę do przedstawienia właścicielce zakładu zarzutu nieudzielenia pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie.
– poinformował Borowiak.