Były policjant już przynajmniej od 11 lat zwodzi ludzi. Raz jest adwokatem, przedstawicielem międzynarodowej kancelarii, innym razem radcą prawnym. Lobbystą albo specjalistą od antyterroryzmu. Także ambasadorem współpracy polsko-ukraińskiej. Czasem występuje jako mężczyzna – Andrzej Dobrzyniecki-Cartier. Czasem jako kobieta – Joanna. Kiedyś Joanna nosiła nazwisko Dobrzyniecka. Gdy ostatnio trafiliśmy na jej/jego ślad, nazywała się Plewczyńska i zarządzała hotelem Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Wygląda jak mężczyzna, zachowuje się jak mężczyzna, pije i klnie jak chłop – opowiada Paweł (imię zmienione, dane do wiadomości redakcji, mężczyzna zapewnia, że będzie udzielał informacji instytucjom państwowym, które byłyby zainteresowane sprawą). Nasz rozmówca pracował w Pałacu przez cztery miesiące na recepcji, potem rzucił papierami. Jak mówi: Aśka nie płaciła, nawet tego, co miał w umowie, ale godzin musiał wyrabiać więcej, niż w niej zapisano. Do tego krzyki, obelgi, mieszanie z błotem. – No i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że cały ten interes jest mocno podejrzany – dodaje Paweł. Złożył wymówienie ze skutkiem natychmiastowym, bez zachowania okresu wypowiedzenia, jako powód podając niewywiązywanie się pracodawcy z umowy i nieszanowanie godności pracownika.

Jego pracodawcą był "Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości (ISWS) z siedzibą w Warszawie, Ośrodek Szkoleniowo-Hotelowy Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim". Umowę podpisała Joanna Plewczyńska. Z upoważnienia – jak wynika z innych dokumentów – Andrzeja Dobrzynieckiego, prezesa zarządu ISWS. Instytut jest tak naprawdę fundacją zapisaną w KRS pod numerem 0000307386, zarządzaną jednoosobowo przez Andrzeja Dobrzynieckiego-Cartier. Dlatego Paweł, choć tak naprawdę kierował recepcją, został zatrudniony na stanowisku kierownika działu szkoleń, bo fundacja może prowadzić działalność gospodarczą jedynie w zakresie celów statutowych. A jak czytamy na jej stronie internetowej (ciągle w budowie): "Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości jest organizacją pozarządową działającą w zakresie kształcenia środowisk prawniczych nieprzerwanie od 2008 r. Podstawowym celem Instytutu jest podnoszenie poziomu wiedzy wśród kadr wymiaru sprawiedliwości i środowiska prawniczego. Cel ten jest spełniany przede wszystkim poprzez organizowanie specjalistycznych szkoleń, seminariów i konferencji". 

Przez ostatnie miesiące Pałac zajmował się głównie – co prześledzić można na facebookowym profilu Joanny Plewczyńskiej (bo swojej strony hotel nie ma) – organizowaniem koncertów, bali, grilli. Odbywały się tam też wesela i przyjęcia komunijne (największe dochody). Co nie znaczy, że instytut nie chciał organizować szkoleń. Jeszcze zanim na dobre wszedł w interes hotelarski (co nastąpiło według naszych informacji w ubiegłym roku), zaczął rozsyłać do osób związanych ze środowiskiem prawniczym zaproszenia do wzięcia udziału w spotkaniach, na których mecenasi czy radcowie prawni mogliby doskonalić swoje umiejętności i poszerzać wiedzę.

Ale na przeszkodzie stanęło Ministerstwo Sprawiedliwości. 8 sierpnia 2016 r. resort wydał komunikat: "MS oświadcza, że nie prowadzi żadnych konsultacji, nie jest współorganizatorem, nie objęło patronatem żadnych szkoleń ani innych działań, jak również w żaden inny sposób nie współpracuje z fundacją o nazwie Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości (KRS 0000307386). Instytut ten w rozsyłanych m.in. do państwowych urzędów pismach oferuje prowadzenie szkoleń, które rzekomo są konsultowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Treść tych pism i ich forma są zbliżone do oficjalnej, urzędowej korespondencji, a nazwa organizacji – Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości – przypomina nazwę Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości (ośrodka naukowego będącego jednostką podległą Ministrowi Sprawiedliwości). Wszystko to może wywołać wrażenie u adresatów, że Ministerstwo Sprawiedliwości jest albo współorganizatorem oferowanych szkoleń, albo przynajmniej są one organizowane pod resortowym patronatem. W rzeczywistości oferta Instytutu jest całkowicie komercyjna, szkolenia są odpłatne i Ministerstwo Sprawiedliwości nie ma z nimi nic wspólnego. Ministerstwo Sprawiedliwości informuje, że na skutek interwencji resortu Fundacja Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości pismem z dnia 3 sierpnia 2016 r. złożyła wyjaśnienia i poinformowała o rezygnacji z realizacji szkolenia. Ministerstwo Sprawiedliwości informuje ponadto, że Minister Sprawiedliwości wykonuje wobec Fundacji Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości jedynie uprawnienia «ministra właściwego», o którym mowa w art. 9 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1984 r. o fundacjach (Dz.U. z 2016 r. poz. 40). Tym samym Ministrowi Sprawiedliwości przysługują wyłącznie uprawnienia i obowiązki wskazane w przepisach ww. ustawy".

Model biznesowy, jaki stosuje w zarządzaniu hotelem Joanna/Andrzej, jest prosty: brać pieniądze za co się da, ale w miarę możliwości za nic nie płacić. – Mieliśmy zakaz płacenia zewnętrznym usługodawcom za wykonane prace – mówi Paweł. Ludzie wykonywali pracę i nie dostawali za nią wynagrodzenia. Jak było potrzeba znów coś zrobić, brało się kolejne firmy z rynku

Co więcej – poza oświadczeniem – zrobił resort, aby osoba wprowadzająca, nazwijmy to łagodnie, w błąd swoich kontrahentów nie mogła dalej prowadzić działalności? "Ministerstwo Sprawiedliwości po uzyskaniu informacji o możliwych nieprawidłowościach 19 sierpnia 2016 r. skierowało pismo do Prokuratury Krajowej o możliwości popełnienia przestępstwa przez osoby działające w imieniu fundacji Instytut Szkoleniowy Wymiaru Sprawiedliwości polegające m.in. na usiłowaniu doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzania mieniem oraz wprowadzaniu w błąd odbiorców poprzez nazwę instytutu, która mogła sugerować, że jest to jednostka podległa Ministerstwu Sprawiedliwości. Sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów w Warszawie" – odpowiada biuro prasowe resortu sprawiedliwości.

Powrócił

O Andrzeju Dobrzynieckim, który przybrał przydomek Cartier, pisałam w DGP, razem z Marcinem Rybakiem z "Gazety Wrocławskiej", 17 października 2014 r. w artykule "On + Ona = prawnik widmo" (za ten tekst zostaliśmy nominowani do nagrody Grand Press, przyznawanej przez miesięcznik "Press”" w kategorii dziennikarstwo śledcze).

Przedstawiliśmy historię byłego policjanta, który po odejściu w niesławie ze służby jako fikcyjny prawnik oszukał pokrzywdzonych przez Amber Gold. Ludzie myśleli, że walkę o odszkodowania powierzają renomowanej kancelarii mającej oddziały w Londynie, Nowym Jorku, Szanghaju i Dubaju. Ale stracili pieniądze na honorarium dla fikcyjnego mecenasa po szkole średniej. Potem Andrzej zamienił się w Joannę: sądownie zmienił płeć i zaczął występować jako radczyni prawna. I parał się tym samym. Potem znów oficjalnie został mężczyzną i już w dwóch osobach kontynuował interesy. I wydawało się nam, że tym samym awanturnicza kariera naszego bohatera została zakończona. Ale nie. Andrzej-Joanna powrócili.

Starsza pani w opałach

Latem 2018 r. zatelefonowała do mnie Irena Tarnowska, właścicielka hotelu Pałac Tarnowskich w Ostrowcu Świętokrzyskim. Była zdenerwowana i prosiła o pomoc. Opowiedziała, jak to nachodzi ją dziwna persona przedstawiająca się jako prawniczka Joanna Dobrzyniecka i nakłania, aby dała jej pełnomocnictwo do zarządzania Pałacem. Tarnowska wpisała do internetowej wyszukiwarki jej imię i nazwisko, aby sprawdzić jej dokonania zawodowe. Jednak znalazła tylko nasz artykuł o dokonaniach Dobrzynieckiego. Umówiłyśmy się, że przyjadę i porozmawiamy, a ja będę mogła napisać ciąg dalszy historii o Andrzeju-Joannie. Jednak niespodziewanie pani Irena zmieniła zdanie. Oświadczyła, że już nie ma tematu, "prawniczka" wyjechała, a ona nie chce, aby hotel okrył się złą sławą. Musiałam odpuścić, choć z żalem, bo czekając na spotkanie w Ostrowcu, zgromadziłam nieco informacji o tym, czym zajmował się mój "bohater" w wolnym czasie.