Do śmierci boksera Dawida Kosteckiego doszło w ubiegły piątek nad ranem w celi Aresztu Śledczego w Warszawie Białołęce. Miał się powiesić na pętli z prześcieradła, leżąc w łóżku pod kocem. Nie udało się go uratować. Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok Kosteckiego wykluczyła udział osób trzecich, potwierdzając, że bokser popełnił samobójstwo.
"Wyborcza" napisała w piątek na swoim portalu - powołując się na "jedną z najbliższych osób zmarłego" - że pogrzeb boksera został wstrzymany. Według informatora "GW" domagała się tego cała rodzina i wnioskował o to jej pełnomocnik mecenas Roman Giertych. Jednocześnie, jak napisała "GW", Giertych miał potwierdzić informację o tym, że będzie kolejna sekcja zwłok.
Doniesienia "Gazety Wyborczej" zdementowała rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik w przesłanym PAP oświadczeniu. - poinformowała. Jak wskazała, nieprawdą jest także to, że mec. Giertych złożył wniosek w tej sprawie.
- oświadczyła prokuratura.
W piśmie przypomniano, że w toku śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie została przeprowadzona sekcja zwłok zmarłego, której ustalenia nie budzą wątpliwości.
- podkreśliła PK.
Ponadto w celu wyjaśnienia wszelkich okoliczności zdarzenia zabezpieczono materiał do badań histopatologicznych i toksykologicznych.
38-letni Dawid Kostecki w więzieniu przebywał po raz piąty, odbywając karę 5 lat i 100 dni pozbawienia wolności za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Był karany m.in. za handel narkotykami, kradzieże samochodów, czerpanie korzyści z nierządu i oszustwa podatkowe. Obecna kara miała się skończyć za dwa lata.
Na zawodowych ringach w latach 2001-2014 Kostecki stoczył 41 walk, z których 39 wygrał, w tym 25 przed czasem. W 2004 roku wywalczył młodzieżowe mistrzostwo świata federacji WBC w wadze półciężkiej, a w kolejnym sezonie sięgnął po seniorski pas mało znanej organizacji World Boxing Foundation w tej samej kategorii. W 2011 roku został interkontynentalnym mistrzem federacji WBA. Mimo sporych ambicji nigdy nie boksował o tytuł którejś z największych federacji - na przeszkodzie stanęły m.in. problemy z prawem.
W czerwcu 2012 roku, tuż przed pojedynkiem ze sławą zawodowych ringów Royem Jonesem Jr., rzeszowianin trafił do więzienia. Wrócił na ring po dwóch latach, ale przegrał z Andrzejem Sołdrą, w dodatku potem okazało się, że był na dopingu. Jakiś czas później znów trafił do więzienia.