Poinformował o tym w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że mężczyźnie może grozić kara nawet dożywotniego więzienia. Jak wyjaśnił Kopania, do zdarzenia doszło we wtorek rano przy drodze leśnej w okolicach Skierniewic. Z dokonanych ustaleń wynika, że podejrzany pozostawał w związku z o pięć lat starszą kobietą od ponad dwóch lat. Od ok. roku wspólnie wynajmowali mieszkanie w Skierniewicach. W związku z narastającymi konfliktami, trzy dni przed zdarzeniem 41–latka opuściła wspólnie zajmowane mieszkanie i zamieszkała u swojej znajomej.

Z jej relacji wynika, że powodem tego była zazdrość i przejawy agresji ze strony partnera. Mimo to ten usiłował nawiązywać kontakty z partnerką m.in. próbując rozmawiać z nią przez telefon i wysyłając jej liczne smsy - tłumaczy Kopania. W dniu zdarzenia 36-latek pojawił się w okolicach, gdzie aktualnie mieszkała kobieta. Twierdził, że chce z nią porozmawiać i dokonać wzajemnych rozliczeń. Kobieta po wyjściu z mieszkania wsiadła do swojego samochodu, wsiadł tam także podejrzany, prosząc o podwiezienie na dworzec.

Ponieważ pokrzywdzona nie znała dobrze Skierniewic, partner wyznaczał jej trasę, którą powinna jechać. W pewnym momencie oboje znaleźli się na leśnej drodze w pobliżu miasta. Kobieta zatrzymała samochód i stwierdziła, że dalej nie będzie wieźć mężczyzny. Wtedy została zaatakowana.

Napastnik wyciągnął z plecaka nóż o długości ostrza około 20 cm, który przystawił jej do gardła, grożąc pozbawieniem życia. Następnie, zadawał ciosy nożem. Na szczęście ostrze narzędzia z trudem przebijało się przez odzież. Ofiara broniła się. Napastnik chwycił kabel znajdujący się na tylnym siedzeniu samochodu i usiłował zacisnąć go na szyi kobiety. Tej udało się jednak otworzyć drzwi i wyrwać napastnikowi - mówi rzecznik.

Zakrwawiona pobiegła do pobliskiej posesji, prosząc o pomoc. Zamieszkujący tam mężczyzna zgłosił zdarzenie pod numer alarmowy. Z policją skontaktował się też sam podejrzany, który używając wulgarnych słów, poinformował, że chciał zabić kobietę, ale mu się to nie udało. Policjanci, którzy pojawili się na miejscu, zastali napastnika, który stał przy samochodzie w zakrwawionym ubraniu. Był agresywny. Konieczne okazało się policyjne wsparcie. Pokrzywdzona trafiła do szpitala, gdzie w dalszym ciągu przebywa.

Według Kopani, bardziej szczegółowa ocena skutków zdrowotnych możliwa będzie dopiero po kilku dniach. Zachowanie napastnika wskazywało, że może być on pod wpływem środków odurzających – pobrano od niego próbki krwi w celu przeprowadzania badań. W środę 36–latek został przesłuchany. Postawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa. Przyznał się do winy. Twierdzi jednak, że początkowo nie chciał zabić swojej partnerki, a jedynie uzyskać dostęp do jej telefonu komórkowego. Podał, że wychodząc z domu zabrał ze sobą dwa noże – jeden kuchenny, drugi tzw. "szefa kuchni", bo chciał podjąć pracę jako kucharz w hotelu.

Ze względu na grożącą mu surową karę i zachodzącą z jego strony obawę matactwa, prokurator wystąpił do miejscowego sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego na najbliższe trzy miesiące.