Jeśli mamy wątpliwości co do pochodzenia jaj i drobiu - to zdecydowanie tak. Nie jedzmy surowego mięsa czy jajek, nawet tych ugotowanych na miękko. Jeżeli dobrze upieczemy czy ugotujemy mięso
lub jajka, nic nam nie grozi, bo wirus niszczy już temperatura 70 stopni C. Dlatego przed spożyciem drobiu trzeba się upewnić, że każda część jest ugotowana (nie jest różowa), a jajka nie
mają płynnych żółtek. Gdy kupujemy drób, należy przenosić go w osobnym opakowaniu, tak by nie miał kontaktu z innym pokarmem.
Wirusy grypy są niebezpieczne również dla zwierząt. W zeszłym roku w Austrii wirusa ptasiej grypy wykryto u kilku kotów. Dlatego nie powinniśmy karmić naszych pupili surowym mięsem.
Wystarczy je sparzyć przegotowaną wodą.
Tak. A po skończeniu przygotowywania mięsa czy po usmażeniu jajek koniecznie należy umyć ręce - miały kontakt ze skorupkami, a także wszystkie przedmioty (np. deskę do krojenia, zlew,
stół, noże), które miały kontakt z żywnością. Wystarczy ciepła woda i mydło.
Nie. Ptasią grypą można zarazić się, gdy jesteśmy narażeni na długi i bezpośredni kontakt z dużym natężeniem wirusa. Powinniśmy jednak unikać strefy zagrożonej, bo istnieje
niebezpieczeństwo przeniesienia wirusa poza jej teren.
Mieszkańcy nie. Ale powinni uważać farmerzy i pracownicy ferm ptasich. Nawet jeśli nie dzieje się w okolicy nic niepokojącego, wchodząc i wychodząc z gospodarstwa, powinni zmienić ubranie,
tak aby nie przenosić ewentualnego wirusa.
Nie, jeśli nie będziemy karmić ptaków z ręki albo próbować dotykać zwierząt czy ich odchodów. Ale lepiej dmuchać na zimne i nie podchodzić do takich zimujących w Polsce ptaków za
blisko. Trzeba także uważać, aby dzieci nie zbierały piór.
U człowieka wirus wywołuje objawy podobne do tych spowodowanych zwykłą grypą: gorączkę, kaszel, ból gardła, bóle mięśni, stawów, zapalenie spojówek. W ciężkich przypadkach może
także powodować problemy z oddychaniem oraz prowadzić do zapalenia płuc.
p
*: Najprawdopodobniej został przyniesiony przez dzikie ptactwo.
Nie możemy tego wykluczyć.
Około 770 kg - do hurtowni i sklepów w woj. pomorskim, kujawsko-pomorskim i warmińsko-mazurskim. Najwięcej na Pomorze (ok. 600 kg). Nie mogę ujawnić, do jakich miejscowości. Musimy dać naszym
służbom czas na wytropienie i zutylizowanie niebezpiecznego towaru. Tego nie da się zrobić w błysku fleszy. Powiem tylko, że mięso nie trafiło do dużych sieci handlowych, lecz do małych
sklepików.
To bardzo mało prawdopodobne. Opanowaliśmy dwa ogniska ptasiej grypy. Sprawdzamy teraz, kto zawirusowane fermy odwiedzał, czy wywożono lub przywożono tam zwierzęta. Po zebraniu tych informacji
ocenimy, czy istnieje zagrożenie zakażenia wirusem również w innym miejscu.
Aby tak się stało, musi wystąpić jednocześnie kilkadziesiąt sprzyjających temu czynników, np. duże natężenie wirusa czy odpowiednia temperatura. Do tej pory takiego przypadku w Europie nie
było, więc groźba jest niewielka.
*Dr Krzysztof Jażdżewski jest zastępcą Głównego Lekarza Weterynarii