Czy powinniśmy unikać jedzenia surowych parówek drobiowych, tatara z indyka albo kogla-mogla?
Jeśli mamy wątpliwości co do pochodzenia jaj i drobiu - to zdecydowanie tak. Nie jedzmy surowego mięsa czy jajek, nawet tych ugotowanych na miękko. Jeżeli dobrze upieczemy czy ugotujemy mięso lub jajka, nic nam nie grozi, bo wirus niszczy już temperatura 70 stopni C. Dlatego przed spożyciem drobiu trzeba się upewnić, że każda część jest ugotowana (nie jest różowa), a jajka nie mają płynnych żółtek. Gdy kupujemy drób, należy przenosić go w osobnym opakowaniu, tak by nie miał kontaktu z innym pokarmem.

Czy zwierzętom domowym, które jedzą surowe mięso drobiowe, grozi jakieś ryzyko?
Wirusy grypy są niebezpieczne również dla zwierząt. W zeszłym roku w Austrii wirusa ptasiej grypy wykryto u kilku kotów. Dlatego nie powinniśmy karmić naszych pupili surowym mięsem. Wystarczy je sparzyć przegotowaną wodą.

Czy przygotowując potrawy z drobiu, trzeba zakładać rękawice ochronne?
Tak. A po skończeniu przygotowywania mięsa czy po usmażeniu jajek koniecznie należy umyć ręce - miały kontakt ze skorupkami, a także wszystkie przedmioty (np. deskę do krojenia, zlew, stół, noże), które miały kontakt z żywnością. Wystarczy ciepła woda i mydło.

Czy przejeżdżając samochodem przez strefę zapowietrzoną, powinniśmy zamykać okna i wyłączać klimatyzację zewnętrzną?
Nie. Ptasią grypą można zarazić się, gdy jesteśmy narażeni na długi i bezpośredni kontakt z dużym natężeniem wirusa. Powinniśmy jednak unikać strefy zagrożonej, bo istnieje niebezpieczeństwo przeniesienia wirusa poza jej teren.

Czy w przypadku, gdy mieszkamy niedaleko ogniska ptasiej grypy, powinniśmy zakładać na ubranie odzież ochronną i specjalne maski?
Mieszkańcy nie. Ale powinni uważać farmerzy i pracownicy ferm ptasich. Nawet jeśli nie dzieje się w okolicy nic niepokojącego, wchodząc i wychodząc z gospodarstwa, powinni zmienić ubranie, tak aby nie przenosić ewentualnego wirusa.

Czy karmienie np. dzikich kaczek albo łabędzi, które zostały w Polsce na zimę, może być niebezpieczne?
Nie, jeśli nie będziemy karmić ptaków z ręki albo próbować dotykać zwierząt czy ich odchodów. Ale lepiej dmuchać na zimne i nie podchodzić do takich zimujących w Polsce ptaków za blisko. Trzeba także uważać, aby dzieci nie zbierały piór.

Jak rozpoznać, czy ptasia grypa nie zaatakowała człowieka?
U człowieka wirus wywołuje objawy podobne do tych spowodowanych zwykłą grypą: gorączkę, kaszel, ból gardła, bóle mięśni, stawów, zapalenie spojówek. W ciężkich przypadkach może także powodować problemy z oddychaniem oraz prowadzić do zapalenia płuc.

p

Wirus może zaatakować wszędzie

Katarzyna Tekień: Skąd wziął się wirus ptasiej grypy na fermach drobiu pod Płockiem? Krzysztof Jażdżewski*: Najprawdopodobniej został przyniesiony przez dzikie ptactwo.

Można się spodziewać jego ataku podobną drogą również w innych miejscach?
Nie możemy tego wykluczyć.

Ile zakażonego mięsa trafiło na rynek i gdzie konkretnie?
Około 770 kg - do hurtowni i sklepów w woj. pomorskim, kujawsko-pomorskim i warmińsko-mazurskim. Najwięcej na Pomorze (ok. 600 kg). Nie mogę ujawnić, do jakich miejscowości. Musimy dać naszym służbom czas na wytropienie i zutylizowanie niebezpiecznego towaru. Tego nie da się zrobić w błysku fleszy. Powiem tylko, że mięso nie trafiło do dużych sieci handlowych, lecz do małych sklepików.

Czy grozi nam epidemia?
To bardzo mało prawdopodobne. Opanowaliśmy dwa ogniska ptasiej grypy. Sprawdzamy teraz, kto zawirusowane fermy odwiedzał, czy wywożono lub przywożono tam zwierzęta. Po zebraniu tych informacji ocenimy, czy istnieje zagrożenie zakażenia wirusem również w innym miejscu.

Czy jest możliwe, że wirus H5N1 ulegnie mutacji i stanie się groźny dla człowieka?
Aby tak się stało, musi wystąpić jednocześnie kilkadziesiąt sprzyjających temu czynników, np. duże natężenie wirusa czy odpowiednia temperatura. Do tej pory takiego przypadku w Europie nie było, więc groźba jest niewielka.

*Dr Krzysztof Jażdżewski jest zastępcą Głównego Lekarza Weterynarii