"Na razie nie wiemy, dlaczego kobieta tak zareagowała na wizytę pracowników przedsiębiorstwa energetycznego. Jest w tej chwili pod opieką lekarzy, a my próbujemy wyjaśnić całą sprawę" - mówi dziennikowi.pl Jacek Bujarski, rzecznik słupskiej policji.

Starsza pani przegoniła nie tylko inkasentów, ale też wezwanych przez nich policjantów. Potem zabarykadowała się w domu - zaciągnęła metalowe rolety w oknach i drzwiach.

Policjanci wezwali na pomoc negocjatorów z Gdańska. Niestety, kobieta nie chciała z nimi rozmawiać. Mundurowi zerwali więc metalową żaluzję z jednego z okien i wślizgnęli się do wnętrza domu.

Akcja była na tyle błyskawiczna, że udało się kobietę zaskoczyć. Nikomu nic się nie stało. A broń? "Jest legalna, kobieta ma na nią pozwolenie" - powiedział dziennikowi.pl nadkomisarz Bujarski.