Pełnomocnik Józefa G. uspokaja, że jego klient nie zamierza burzyć nagrobków ani zakładać prywatnego cmentarza. Chce tylko odszkodowania od Skarbu Państwa za odebraną mu ziemię. "Zanim będziemy starać się o odszkodowanie, musimy wykazać, że decyzja o przejęciu ziemi była bezprawna" - wyjaśnia mecenas Wojciech Wrzecionkowski. Stąd wniosek.

Józef G. wyjechał do Niemiec w 1975 roku. Ma podwójne obywatelstwo - polskie i niemieckie. W podolsztyńskiej wsi Dywity zostawił prawie 14 hektarów ojcowizny, którą przejął Skarb Państwa. Dziś na tej parceli znajduje się cmentarz komunalny. Józef G. powołuje się na sprawę Agnes Trawny, która decyzją Sądu Najwyższego odzyskała pozostawiona w Polsce ziemię.

Spółka zarządzająca cmentarzami komunalnymi w Olsztynie nie chce komentować całej sprawy przed rozpoznaniem jej przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Twierdzi, że do zarządu cmentarza nikt nie zwracał się z jakimkolwiek roszczeniem.

Według mecenasa Wrzecionkowskiego, który jest jednocześnie honorowym konsulem Niemiec w Olsztynie, coraz więcej tak zwanych późnych przesiedleńców zgłasza się do warmińsko-mazurskich adwokatów, prosząc o pomoc w odzyskaniu ojcowizny. Większość z nich zamierza odzyskiwać nieruchomości, powołując się na precedensowy, korzystny dla Agnes Trawny, wyrok.

"Sam mam kilka takich spraw" - przyznał Wrzecionkowski.