Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmierć policjantów pójdzie na marne?

13 grudnia 2007, 04:59
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
05.12.2006 Bojmie 

Samochod z zaginionymi policjantami ktorzy odwozili do domu dyrektora departamentu w MSWIA Tomasza Serafina po imprezie w jednym z warszawskich klubow.

Po 3 dniach poszukiwan zaginionych policjantow, odnaleziono samochod wraz z cialami policjantow

fot.Michal Rozbicki
05.12.2006 Bojmie Samochod z zaginionymi policjantami ktorzy odwozili do domu dyrektora departamentu w MSWIA Tomasza Serafina po imprezie w jednym z warszawskich klubow. Po 3 dniach poszukiwan zaginionych policjantow, odnaleziono samochod wraz z cialami policjantow fot.Michal Rozbicki/Inne
Jestem wrakiem człowieka. Żyję tylko dla córki. Wszystkie plany, jakie miałam kiedyś, wraz ze śmiercią męża się skończyły - mówi DZIENNIKOWI wdowa po jednym z dwójki policjantów, którzy zginęli tragicznie rok temu, odwożąc do domu w Siedlcach wysokiego urzędnika MSWiA. Kilkanaście dni temu ich były przełożony z warszawskiego komisariatu oraz pracownik ministerstwa złożyli w sądzie wnioski o umorzenie sprawy ze względu na... niepopełnienie przestępstwa. Decyzja zapadnie dzisiaj.

Te obrazy pamiętają wszyscy: zimny, grudniowy pejzaż, droga biegnąca przez pola i dźwig podnoszący z przydrożnego bajora pokiereszowany radiowóz. A w środku auta - ubrudzone mułem ciała dwójki martwych policjantów: Justyny Zawadki i Tomasza Twardo. Zginęli na służbie, ale wykonując niezgodne z regulaminem polecenie. Ich przełożony Waldemar P., komendant komisariatu kolejowego na dworcu Warszawa Centralna, kazał im po imprezie andrzejkowej w nocy z 1 na 2 grudnia odwieźć do domu w Siedlcach Tomasza S., wówczas wysokiego urzędnika MSWiA, a przy tym swojego dobrego znajomego. Policjanci, wracając z Siedlec, wpadli w poślizg i wjechali do wypełnionego wodą rowu. Utopili się we wraku.

Tomasz S. i Waldemar P. zostali oskarżeni o przekroczenie i niedopełnienie obowiązków, za co grozi kara do trzech lat więzienia. Do procesu może jednak nie dojść - obaj oskarżeni niemal w rocznicę śmierci policjantów złożyli wnioski o umorzenie postępowanie ze względu na niepopełnienie przestępstwa. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście dziś rozpatrzy go na niejawnym posiedzeniu.

"Podstawowy problem polega na niekonsekwencji prokuratury i braku jednoznacznego wykazania związku przyczynowo-skutkowego między wypadkiem a decyzjami, jakie zostały podjęte. Mój klient nie jest oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci, tylko o przekroczenie uprawnień. A czegoś takiego moim zdaniem tu nie było" - tłumaczy Andrzej Urbański, adwokat byłego urzędnika Tomasza S.

Ale proceder używania radiowozów do odwożenia rozmaitych znajomych zwany w policji blue taxi jest całkowicie bezprawny. Twardo i Zawadka nigdy nie powinni zostać wysłani z taką misją. Zostali odciągnięci od swoich służbowych zadań na dworcu, radiowóz wysłano wbrew procedurom: nie powiadomiono dyżurnego, nie dopełniono formalności z opisaniem trasy.

"Wiem, że sprawa dotyczy wielkiej tragedii i w żaden sposób nie chcę jej umniejszać. Wykorzystuję jedynie dopuszczalną instytucję procesową, jaką jest właśnie wniosek o umorzenie postępowania. Uważam, że przestępstwo, a więc przekroczenie uprawnień służbowych, o które jest oskarżony mój klient, po prostu nie miało miejsca" - przekonuje mecenas Urbański.

W czerwcu tego roku, kiedy prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, były komendant Waldemar P. nie kwestionował swojej winy. "Czuję się moralnie odpowiedzialny za śmierć tych ludzi. Zamierzam ponieść wszelkie konsekwencje" - mówił w rozmowie z DZIENNIKIEM. Nieoficjalnie wiadomo, że w czasie przesłuchań P. wziął całą winę na siebie. Za to Tomasz S. nigdy się nie przyznał. I chociaż kurs "blue taxi” do Siedlec na chwilę przystopował jego karierę (odszedł ze stanowiska szefa departamentu bezpieczeństwa publicznego MSWiA), to dostał się do elitarnej Służby Wywiadu Wojskowego - co ujawnił DZIENNIK we wrześniu tego roku.


Nie mam słów... Nie wiem, co mam myśleć. Oni uważają, że są niewinni?! Że nic się nie stało?! To może takie odwożenie i wykorzystywanie policjantów było na porządku dziennym, skoro ich zdaniem nikt nie popełnił przestępstwa? W czym jest problem? Że Tomasza S. nie było w samochodzie, kiedy doszło do wypadku? Ja coraz bardziej boję się, że nie będzie żadnego procesu. A nawet jeśli, to dostaną dwa lata w zawieszeniu... Co to za kara? Na szczęście jestem osobą wierzącą i jestem przekonana, że tam na górze każdy z nich zostanie rozliczony.


P. nigdy. A Tomasz S. napisał do mnie list. Taki sam dostali rodzice Justyny Zawadki.


Z wyrazami wdzięczności od jego rodziny za to, że mój mąż odwiózł go do domu. Nie było w nim słowa przepraszam.

.
Gdyby tak było, odezwałby się do mnie. Nie wysyłałby listu, tylko przyszedł.


Jak każda wdowa po policjancie otrzymuję rentę, cały czas mam kontakt z Fundacją Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Dostałam też pieniądze, jakie zebrali dla nas koledzy i koleżanki Justyny i Tomka.


Nie. Dzwonili tylko raz. W grudniu zeszłego roku. Przywieźli choinkę i prezent dla Weroniki, mojej córki, na święta.


Moje życie? (cisza) Wewnątrz jestem wrakiem człowieka. Żyję tylko dla córki. Wszystkie plany, jakie miałam kiedyś, wraz ze śmiercią męża się skończyły. Czteroletnia córeczka cały czas pyta, czy jeszcze kiedyś zobaczy tatę. Pyta, dlaczego to tatuś zginął, a nie inny pan. Na ulicy zaczepia policjantów, wystarczy, że przejdzie obok mężczyzna, który przypomina Tomka - ona od razu to zauważa. Od września chodzi do przedszkola, ale ja muszę tam być razem z nią...


Nie mogę jej zostawić nawet na chwilę. Boi się, że tak jak tata wyjdę i już nie wrócę. Oczywiście jest pod opieką psychologa i razem z wychowawczynią pracujemy nad tym, żebym mogła ją zostawiać.

2 grudnia minęła rocznica tragedii. Jak ją obchodziliście?

*Katarzyna Twardo, wdowa po Tomaszu Twardo

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj