Adwokaci oskarżonych domagali się umorzenia sprawy. Twierdzili bowiem, że ich klienci powinni za potraktowanie radiowozu jako taksówki odpowiadać jedynie dyscyplinarnie, a nie przed sądem karnym. Sąd jednak uznał inaczej. A jego decyzja oznacza, że wkrótce ruszy proces.

Prokuratura zarzuca byłemu komendantowi policji przekroczenie uprawnień i wydanie policjantom niezgodnego z prawem polecenia odwiezienia Serafina do domu. Jemu natomiast zarzuca namawianie P. do tego czynu.

Sierżant Justyna Zawadka i młodszy aspirant Tomasz Twardo zginęli 2 grudnia zeszłego roku. Wracali z Siedlec do Warszawy. Pojechali tam specjalnie po to, by odwieźć Serafina do domu. Ich samochód prawdopodobnie wpadł w poślizg i zjechał z drogi wprost do rozlewiska.