Aleksander Hall, historyk

Giscard d’Estaign zauważył chrześcijański fundament Europy

Znaczącym faktem, który umknął wielu komentatorom, był dla mnie opublikowany w DZIENNIKU tekst Valery’ego Giscarda d’Estaing o tożsamości Europy.

Sam w sobie może nie był zdarzeniem spektakularnym, ale stanowił dobitną ilustrację szerszego problemu. Były prezydent Francji i przewodniczący Konwentu Europejskiego dowodził w nim rzeczy skądinąd oczywistej: że istotą europejskiego projektu integracji różnych narodów jest ich tożsamość cywilizacyjna oparta na fundamencie chrześcijaństwa. Trudno się z takim stwierdzeniem nie zgodzić, jednak jest ono czymś wyjątkowym w ustach człowieka, który jako przewodniczący Konwentu Europejskiego zdecydowanie sprzeciwiał się wpisaniu do projektu konstytucji choćby najmniejszego odwołania do chrześcijańskich źródeł Europy.

Tekst opublikowany w DZIENNIKU dowiódł więc tezy, że bardzo wielu wpływowych polityków europejskich w publicznych, oficjalnych deklaracjach odżegnuje się od oczywistych twierdzeń: że jedność Europy ma swój początek w jej chrześcijańskich korzeniach i że tak rozumiana jedność będzie miała zasadniczy wpływ na proces wybijania się Europy w świecie.

Valery Giscard d’Estaing pokazał pewną dwulicowość europejskich decydentów. Okazuje się, że w gruncie rzeczy wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tych uwarunkowań, ale kiedy przychodzi do pewnych aktów o charakterze formalnym, szalenie boją się do tego przyznać. To znamienna konstatacja w roku, w którym w Lizbonie europejski projekt dokonał istotnego kroku naprzód. Dalszy rozwój Unii musi się opierać na wspólnocie wartości, a ta w naszym kręgu cywilizacyjnym wywodzi się przede wszystkim z chrześcijaństwa.

Jacek Saryusz-Wolski, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego

Konsekwencje szczytu klimatycznego na Bali

Przyjęte tam założenia redukcji emisji CO2 mają istotne znaczenie. Zgoda na ustalenia na Bali oznacza bowiem zmianę profilu gospodarki całego świata. Efekty tego odczuje również Polska. Nasze zobowiązania, jeżeli chodzi o redukcję CO2, oznaczają konieczność dostosowania przemysłu i energetyki do tego wymogu, co może przynieść podniesienie cen energii, technologii stosowanej.

Drugim pominiętym zjawiskiem jest niezauważenie, że Afryka ze światowego Kopciuszka, tj. kontynentu, o który trzeba się troszczyć z powodu jej biedy, głodu i plag, stała się kontynentem, z którym muszą konkurować Ameryka, Europa i Chiny na polu surowców strategicznych.

Leszek Miller, były premier

W tym roku w sierpniu miał miejsce wielki finał zlotu żaglowców w Szczecinie

Niestety niedoceniony. A wzięło w nim udział ponad 50 najpiękniejszych jednostek pływających na świecie. Oczekiwałem, że to wydarzenie zostanie zauważone i odpowiednio pokazane przez media. I poważnie potraktowane. I że przeżyję znacznie więcej wzruszeń, tym bardziej że nie było mi dane osobiście być wówczas w Szczecinie. Sam byłem marynarzem. I myślę podobnie jak Balzac, który twierdził, że są trzy ideały piękna: piękna kobieta w tańcu, rumak na wolności i żaglowiec pod pełnymi żaglami.

Antoni Dudek, politolog

Po raz pierwszy ludzie urodzeni po 1989 roku wzięli udział w wyborach

To początek procesu, który z każdymi kolejnymi wyborami będzie się nasilał: wchodzenia w politykę roczników ludzi, którzy kompletnie nie pamiętają Polski komunistycznej. W praktyce może to oznaczać, że owi najmłodsi postawią politykom całkowicie nowe wymagania, którym ci nie będą w stanie sprostać, co w ostateczności może doprowadzić do całkowitej wymiany klasy politycznej. Na to nakłada się ogromne oczekiwanie na nowe twarze, nową ofertę w polityce. System finansowania partii utrwalający istniejący układ może przełamać właśnie aktywność polityczna młodych, którzy jednocześnie mają pieniądze i będą chcieli zainwestować w politykę.

Innym zjawiskiem, które w połączeniu z wyżej opisanym może zapoczątkować metamorfozę polskiej sceny politycznej, jest zaczynająca się dekoniunktura gospodarcza. Sygnalizują to dwa zjawiska. Jedno z rynku wewnętrznego – wyraźne oklapnięcie rynku nieruchomości, i z rynku światowego – od lata odnotowywane spadki na giełdzie. Jeśli te dwa czynniki – polityczna aktywizacja młodych i dekoniunktura gospodarcza – będą się wzmacniały, to może dojść do radykalnego przegrupowania na scenie politycznej i wręcz pojawienia się na niej nowych podmiotów. Czyli, mówiąc krótko, polska polityka w ciągu kilku lat może zostać dość radykalnie przebudowana, a te wybory są tego początkiem.

Manuela Gretkowska, pisarka

Polki założyły w zeszłym roku najwięcej małych firm

Fakt zauważony, ale nieodnotowany dostatecznie mocno przez media. Z ostatnich badań wynika, że Polska znajduje się na 158. miejscu na świecie, jeżeli chodzi o łatwość zakładania przedsiębiorstw. Kiedy połączyć oba te fakty, wynika jasno, że polskie kobiety są bardzo zaradne i sprawne. To nie jest doceniane. Jest traktowane jako rzecz naturalna. Paradoksalnie stanowi to dla kobiet jeszcze dodatkowe obciążenie – bo zaczynają być postrzegane jako te, które sobie zawsze dadzą radę, więc nie ma po co im pomagać. I zabrakło mi docenienia przedsiębiorczości kobiet, którą trzeba promować.

Ireneusz Krzemiński, socjolog

Zrzucenie sutanny przez wybitnych księży Tomasza Węcławskiego i Tadeusza Bartosia

Przed nimi stan duchowny opuścił Stanisław Obirek. Takie wydarzenia powinny skłaniać do gruntownego namysłu nad kondycją i przyszłością polskiego Kościoła. Wzbudzać pytania o kierunek jego ewolucji, jego poziom intelektualny i status tych osób w Kościele, które formułują problemy i zmuszają do namysłu. Powstaje dość dramatyczne pytanie, jak wygląda intelektualny poziom polskich biskupów, w jakim horyzoncie umysłowym się poruszają, co naprawdę mają wiernym do powiedzenia, czy mają do zaproponowania coś więcej, niż autorytarny kodeks moralny.

Opuszczenie duchowieństwa przez wymienionych duchownych oznacza stopniowe opuszczanie Kościoła przez całe pokolenie młodych księży i zakonników spragnionych myśli, nowych horyzontów teologicznych i intelektualnych, całkiem niemieszczących się w atmosferze umysłowej i duchowej naszego Kościoła. To zjawisko wiąże się chyba z innym niedocenianym procesem, dokonującym się w Kościele powszechnym: odwrotem od dokonań Soboru Watykańskiego II, od jego twórczego i ekumenicznego ducha. O tym świadczą kolejne dokumenty i wypowiedzi Benedykta XVI, np. odmawiające wspólnocie protestanckiej miana Kościoła czy przywracające w Kościele miejsce dla mszy trydenckiej. Tak jak Sobór był wydarzeniem znaczącym dla całej europejskiej kultury, tak wyraźne pożegnanie z duchem Vaticanum Secundum powinno stać się przedmiotem poważnego namysłu.

Grzegorz Miecugow, publicysta TVN

Ostatni rok był dla mnie rokiem końca dolara jako waluty światowej

I dziwne, że właśnie my, wychowani w PRL, którzy wszystko przeliczaliśmy na dolary i dolar stanowił dla nas wręcz pewną świętość, właściwie tego nie zauważyliśmy. A przecież żywy był u nas kiedyś dowcip, że wystarczy pójść do Peweksu, przeskoczyć przez ladę i poprosić o azyl (w Peweksie można było kupować tylko za dolary). I ten dolar, który królował od końca I wojny światowej, kiedy Stany Zjednoczone miały nań pokrycie w złocie i od tego czasu stał się walutą światową, w tym roku skapitulował. Doszło do tego, że amerykańska waluta stała się taka, jak każda inna.

Andrzej Sadowski, ekonomista

Polacy nie wracają z emigracji

W tym roku z Polski wyjechały kolejne osoby do pracy za granicą. Nikt jakoś nie zrozumiał, dlaczego tak ważny jest ich powrót do domu. Politycy i inni ludzie nadal nie zrozumieli, że nie liczy się sam kapitał finansowy, który dopóty jest martwy, dopóki nie ożywi go praca. Do świadomości rządzących z trudem przebija się to, że kapitał będzie wędrować nie tam, gdzie jest tania praca, tzn. do Chin, tylko tam gdzie są jakiekolwiek jej zasoby. A w ramach UE największymi zasobami dysponuje Polska.

Świadomość, że Polska ma najcenniejszy kapitał, cenniejszy od kapitału finansowego – jest niezauważany. I powinno się zrobić coś, żeby zachęcić Polaków do powrotu do kraju. Zmienić system podatkowy, prawny etc. Próba załatwienia problemu braku rąk do pracy importem pracowników z Ukrainy czy innych państw jest błędnym rozwiązaniem. Jest to problem niedoceniany, niezauważany, a który w przyszłym roku będzie miał dramatyczny wymiar dla polskiej gospodarki.

Andrzej Zybertowicz, socjolog

Najbardziej niedocenionym newsem była wypowiedź Donalda Tuska

7 listopada br. powiedział on: „Tacy ludzie, którzy usiłują niszczyć autorytet Polski i życia publicznego w Polsce wewnątrz i za granicą, zostaną z tego bezlitośnie rozliczeni. Takich rzeczy nie wolno robić”.

To słowa Donalda Tuska w związku z tekstem „Rzeczpospolitej”, w którym zapowiadano przygotowywaną przez dwóch historyków IPN książkę dokumentującą kontakty Lecha Wałęsy z tajnymi służbami PRL. Wydarzeniem nie jest książka, której jeszcze nie ma, ani też problem agenturalności Wałęsy, ani nawet sama wypowiedź Tuska, o którym już było wiadomo, że będzie premierem.

Wydarzeniem jest reakcja mediów i tzw. opinii publicznej na te słowa – reakcja, której nie było. Zachęcam Czytelników do przeprowadzenia eksperymentu myślowego, jaka byłaby reakcja dziennikarzy i środowiska akademickiego, gdyby takie słowa padły pod adresem jakichś badaczy z ust Lecha bądź Jarosława Kaczyńskich. Wtedy usłyszelibyśmy, że używają oni języka stalinowskiego, języka Józefa Cyrankiewicza, który po Poznaniu ’56 mówił: „Kto podniesie rękę na władzę ludową, temu władza tę rękę obetnie”. Dowiedzielibyśmy się, że Kaczyńscy mają totalitarne zapędy do rządzenia nauką, że ograniczają autonomię badań naukowych, a każdy profesor, który przeciwko nim nie protestuje, jest tchórzem i sługusem PiS.

Brak reakcji gorliwych obrońców demokracji na słowa obecnego premiera pokazał, że w polskim życiu publicznym nie stosuje się równych standardów, a u źródeł wielu krytyk PiS nie leżała wcale troska o demokrację, lecz polityczno-biznesowy i środowiskowy interes.

Paweł Kukiz, muzyk

W mijającym roku w ogóle nie doceniono wyeliminowania przez Prawo i Sprawiedliwość Samoobrony z życia politycznego

W tym przypadku makiawelizm, jakim prezes PiS kierował się w swoich rządach i który według mnie doprowadził do przegranych przez niego wyborów, musi zostać usprawiedliwiony. Rozpoczął on ważne dzieło unicestwiania bardzo groźnego dla Polski ruchu, który stanowił już nawet nie wrzód, ale rak polskiej polityki. Platforma Obywatelska powinna dokończyć tego dzieła tak, żeby Samoobrona już do Sejmu wrócić nie mogła.

Sukces, jakim jest brak w ławach poselskich Andrzeja Leppera, Renaty Beger czy Danuty Hojarskiej, nie został w moim odczuciu dostatecznie zauważony przez środki masowego przekazu, autorytety czy opinię publiczną. Ja doceniam go w całej rozciągłości.

Kazimiera Szczuka, publicystka

IV RP miała trzy ofiary kobiece: Anetę Krawczyk, Beatę Sawicką i Barbara Blidę

O każdej z tych kobiet było bardzo głośno, ich sprawy trafiły na czołówki gazet, ale pisano o nich osobno, nikt nie połączył ich nazwisk w jedno zjawisko. Tymczasem ich sprawy łączą się w całość – wszystkie trzy były symbolem wystąpienia państwa przeciwko jednostce. Aparat IV RP zadziałał przeciw kobiecie i uruchomił XIX-wieczne mechanizmy. Te kobiety zostały, mówiąc XIX-wiecznym językiem, osaczone, napiętnowane, znalazły się pod pręgierzem opinii publicznej i mediów. My zaś patrzyliśmy na to jak na afery medialne. Ale nie dostrzegliśmy – media nam w tym nie pomogły – wspomnianych przeze mnie mechanizmów i tego, że te kobiety poniosły śmierć cywilną.