W politycznych sporach jest ostry i nieustępliwy. Ale w domu zmienia się w kochającego, troskliwego męża oraz ojca. I reaguje natychmiast na każdą zachciankę córek. "Fakt" podejrzał Michała Kamińskiego, jak w niedzielne przedpołudnie poświęca swój czas rodzinie.
"Ze względu na ogrom obowiązków ciężko jest mi wygospodarować nawet godzinkę, ale wiem, że córki potrzebują mnie coraz bardziej" - wyznał "Faktowi" minister Kamiński. W niedzielę zaplanował więc rodzinne wyjście do kina. "Miał być film o jakiejś księżniczce. Ale okazało się, że nie ma biletów" - opowiada minister.
"Musieliśmy z żoną reagować natychmiast, bo mogło dojść do dramatu. Zabraliśmy więc córki na plac zabaw, uwielbiają to" - ujawnia bulwarówce Michał Kamiński, który robi wszystko, by najbliżsi częściej widzieli go na żywo niż w telewizji.
"Gdy niedawno córka oglądała mnie w telewizji, to spytała żony, dlaczego mówią do mnie ministrze. A gdy innym razem mówiłem o Donaldzie Tusku, to pytały, czy tata mówi o MCDonaldzie" - śmieje się szef gabinetu prezydenta.