Za listę leków refundowanych w rządzie PiS odpowiadał wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Po tym, gdy DZIENNIK ujawnił okoliczności dopisania na listę refundacyjną iwabradyny, CBA oświadczyło, że analizuje sprawę i traktuje ją bardzo poważnie. Rolą Piechy we wprowadzeniu leku zajął się specjalny zespół partyjny w PiS. Sprawę jednak umorzono.

"Uznaliśmy, że wyjaśnienia Piechy są przekonujące" - twierdzi Jolanta Szczypińska, posłanka PiS. Ale, jak dowiedział się DZIENNIK, CBA nie uznało wcale sprawy za wyjaśnioną i 21 grudnia wszczęło postępowanie kontrolne.

"Kontrolujemy procedury umieszczania wybranych produktów leczniczych i wyrobów medycznych w wykazie cen urzędowych" - mówi Tomasz Frątczak, dyrektor gabinetu szefa CBA. Oficerowie biura koncentrują się szczególnie na analizie wniosków o refundację iwabradyny składanych przez firmę Servier w latach 2006 - 2007.

Z naszych informacji wynika, że agenci zabezpieczyli już ponad tysiąc stron kserokopii dokumentacji związanych z wprowadzeniem iwabradyny na listę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że biuro wysłuchało już wyjaśnień przynajmniej kilku osób. Do biura CBA zgłosił się z wyjaśnieniami sam Piecha.

"To dochodzenie będzie prawdziwym testem bezstronności dla CBA" - mówi Julia Pitera, minister odpowiedzialna w rządzie Donalda Tuska za wdrażanie procedur antykorupcyjnych. "Widać, że na ministerstwo były mocne naciski ze strony firm, pytanie tylko, czy kontrola wykaże coś więcej" - podkreśla Pitera.

Po serii naszych publikacji firma Servier rozesłała do mediów informację, w której domagała się zaprzestania powielania zawartych w naszych artykułach informacji. Zapowiadała pozwanie wydawcy DZIENNIKA. Proces zapowiadał również Piecha. Do dziś do redakcji nie wpłynął żaden pozew w tej sprawie.