Jakuba Demla porównano kiedyś do ogromnego głazu sterczącego kłopotliwie z literatury czeskiej: ten katolicki ksiądz, nonkonformista notorycznie popadający w konflikty z kościelną hierarchią, był jednocześnie zdumiewająco oryginalnym, wyprzedzającym swoją epokę poetą, prekursorem ekspresjonizmu i surrealizmu, skandalizującym publicystą, niebezpiecznym prozaikiem relacjonującym w szokująco otwarty sopsób zarówno życie własne, jak i otaczającą go społeczność, pisarzem łamiącym dotychczasowe literackie konwencje.
Jego zadziwiająco różnorodna i obszerna spuścizna literacka nie doczekała się jak dotąd systematycznego opracowania i kompletnego wydania. Pisał po czesku i po niemiecku. Jego nonkonformistyczna i konfliktowa osobowość budziła skrajne emocje - uwielbienie, nienawiść, pogardę, obojętność. Przez jednych uważany za lokalnego grafomana, przez innych uważany za jednego z najważniejszych pisarzy czeskich XX wieku, inspirował najwybitniejszych twórców literatury czeskiej, m.in. Bohumila Hrabala.
p
A kiedy ci się zdaje
A kiedy ci się zdaje, że wśród ludzi
i wszelkich innych stworzeń tylko nienawiść budzisz,
bo zszedłeś za głęboko w dawność
gdzie mieszka śmierć i wszystkiego zbawion
kroczyłeś w tempie swojego wzroku,
który ogarniał wszystko podobny do obłoku
otoczonego słonecznym światłem.
Twoje słońce, zaprawdę, całym promieniowaniem
oddychało swoim i na ołtarzu
ziemi dwojgiem rąk
spoczęło nad kielichem
z krwią -
W wielkiej ciszy
z nieosłoniętą twarzą
pogrążając się w smutku
szedłeś z powrotem naprzeciw skutkom
wszystkiego, co kiedyś było - kwiaty, bryły gliny,
szary głaz, drzewo i rzeka,
ziemia i niebo, wszystko czeka,
by ci powiedzieć "O, Jedyny!" -
Kiedy ci się więc zdaje, że wśród ludzi
i wszelkich innych stworzeń tylko nienawiść budzisz,
może to prawda! Ucisz się więc, gdzieś usuń
i jak ziemia po Wszystkich Świętych
wyrzeknij się swych dóbr, przywyknij do przymusu
zimna i czekaj aż się znów obudzisz!
7.05.1922
Zimowe popołudnie
Z szerokim pogłosem lemiesza
idącym przez chmury
pług smutku przewraca na mnie
fal swoich ciało
bezwładne
wątłe
blade.
Szpileczki mgły dotykają
główkami mojej skóry
niemo i tak
jakby w moje ręce i twarz
uderzały bloki światła opuszczonego przez Boga
łaskawe tęskne bezradne.
Pojmując bezgraniczność tego opuszczenia
szadź tuli się do grud ogromnych
aby się przy nich ogrzać.
przełożył Zbigniew Machej