Inne / fot Wojtek Jargilo
Reklama

Dwudziestostronicowa książeczka w zielonej okładce towarzyszyła Polakom przez kilkadziesiąt lat. W czasach komuny urzędnicy odnotowywali w niej niemal wszystko - kolor oczu, kolejne małżeństwa, zmiany pracy, a nawet grupę krwi. Czasy się zmieniały, ale dowód nie - przetrwał III i IV RP, umrze pojutrze. Za niespełna 90 godzin pożegnamy go ostatecznie. Problem ma jedynie 800 tysięcy z nas, którzy do dziś nie zaopatrzyli się w nowe, plastikowe dokumenty.

"Akcja wymiany dowodów zakończy się o północy w poniedziałek i proszę mi wierzyć, tym razem nie będzie już żadnej abolicji" - mówi Wioletta Paprocka, rzecznik MSWiA. Niemal wszyscy Polacy już dawno odłożyli swoje zielone książeczki do szuflad. Jednak jeszcze wczoraj w urzędach wielu miast ustawiały się długie kolejki chętnych, by w ostatniej chwili zamienić dowód na nowy.

Większość z nas pożegnała swój ostatni relikt PRL bez żalu. "Od urodzenia mam jedno oko niebieskie, a drugie piwne. Urzędnicy uznawali to jako znak szczególny, a w miejsce koloru oczu, bo przecież każdy z nas miał oficjalny i utwierdzony dowodem kolor oczu, stawiali kreskę" - opowiada DZIENNIKOWI rysownik Andrzej Mleczko.

Stanisław Tym, znany z kultowych ról obśmiewających PRL, miał jeszcze lepsze wpisy w 20-stronicowej książeczce. "W moim dowodzie widniał stempel: <pobrano asortyment zaopatrzenia półrocznego> przystawiony przez Związek Literatów Polskich. Chodziło o papier do pisania na maszynie" - opowiada.

PRL chciała w zielonym dokumencie mieć o obywatelu wszystkie dane: gdzie pracował, po ilu dniach go wylali, ile razy się ożenił i z kim, czy ma dzieci. Dowody należało okazywać na każde żądanie. "Pamiętam, jak byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że we Francji policja nie chce na każdym kroku dowodu. Zrozumiałem, że żyjemy w klatce" - wspomina profesor Jerzy Ejsler z IPN.

Krzysztof Kornacki, dyrektor Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, gdzie znajduje się m.in. galeria socrealizmu, broni zielonych książeczek. "Nie były takie złe, choć nowe są praktyczniejsze. Ale z książeczką w ręku można było pojechać do Czechosłowacji czy NRD". Stanisław Tym wtrąca: - I można było wymienić kilka dolarów.

Demokratyczna Rzeczpospolita pozostawiła w dowodach wszystkie niepotrzebne rubryki. Jedynie przestała traktować je z PRL-owskim nabożeństwem. Zrezygnowała też z uroczystego wręczania dokumentów, które urządzano jeszcze w latach 70. Jednak dla wielu ludzi to nowa - plastikowa karta - jest większym intruzem niż PRL-owski karnet.

Pisarz Józef Hen bez wzruszenia odbierał nowy dowód. "Byłem trochę zdziwiony, że wygląda jak karta do bankomatu. Do książeczkowego dowodu nie miałem specjalnego sentymentu. Mimo to prosiłem, by mi go zostawiono. Chciałem mieć pamiątkę, bo w 1973 roku wbito mi do niego stempel mówiący, że nie mam prawa jeździć do tzw. krajów demokracji ludowej. Ukarano mnie w ten sposób za pisanie do paryskiej <Kultury>".

Stare dowody osobiste na pewno zostaną ocalone od zapomnienia. Mają znaleźć swoje miejsce w tworzonym właśnie muzeum PRL w Rudzie Ślaskiej.

Co grozi obywatelowi za brak nowego dowodu osobistego

Po 31 marca zielona książeczka będzie już tylko pamiątką. Za złożenie wniosku po tym terminie o wymianę dokumentu na plastikowy nie grozi jednak kara. Urzędnicy, nie mają prawa nakładać żadnych kar administracyjnych, grzywien ani kierować sprawy do sądu.

Również policja nie ma prawa nakładać grzywien. Jeśli jednak podczas kontroli dokumentów mundurowi stwierdzą, że nie wymieniliśmy dowodu, mogą skierować sprawę do sądu grodzkiego z wnioskiem o ukaranie. Sąd może wyznaczyć grzywnę lub nawet karę miesięcznego pozbawieniem wolności. Co prawda Komenda Główna Policji zapewnia, że nie planuje żadnych zmasowanych akcji wymierzonych przeciwko osobom bez ważnego dowodu. Jednak należy brać pod uwagę, że mogą znaleźć się nadgorliwi mundurowi.

Dowód osobisty to dokument potrzebny w wielu codziennych sytuacjach. Bez niego nie można odebrać awizo na poczcie, nie można wziąć kredytu czy pożyczki. Nie można sprzedać czy kupić mieszkania bądź samochodu. Nawet będzie kłopot z zawarciem umowy kupna telefonu komórkowego. Banki już zapowiedziały, że nie będą honorować starych książeczek pod dniu wygaśnięcia ich ważności, a to spwoduje kłopoty z wypłatą gotowki poza limit na karcie płatniczej.

Niestety to nie wszystkie konsekwencje braku plastikowego dowodu. Kto złożył wniosek o nowy dokument w ostatnich dniach marca, może mieć problem z rozliczeniem rocznego podatku dochodowego. Na druku PIT nie będzie już można umieścić numeru starego dowodu osobistego. A nowy może jeszcze być w produkcji. I to znacznie dłużej niż do 30 kwietnia, kiedy mija termin rozliczeń z urzędem skarbowym.

Reklama