Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wreszcie otworzył mi się licznik zabitych"

10 maja 2008, 05:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wszyscy żołnierze z Nangar Khel pozostaną w areszcie
Wszyscy żołnierze z Nangar Khel pozostaną w areszcie/Inne
Mimo że w plutonie, który ostrzelał wioskę Nangar Khel był oficer, dowodził nim chorąży Andrzej O., bo miał większe doświadczenie - zeznał jeden z żołnierzy. Według świadka, Andrzej O. powiedział: "Zrobimy rozwałkę w wiosce". A potem: "Wreszcie otworzył mi się licznik zabitych".

Dziennik "Polska" dotarł do zeznań świadków tragedii w Nangar Khel. Wynika z nich, że w areszcie pozostali żołnierze, którzy byli dumni z ostrzału afgańskiej wioski. Jeden ze świadków zeznał: "Tomasz B. i Andrzej O. mówili, że otworzył się im licznik, jeśli chodzi o liczbę zabitych przez nich ludzi".

W areszcie pozostanie też Olgierd C., dowódca bazy Wazi-Khwa i podporucznik Łukasz B, który teoretycznie dowodził plutonem pod Nangar Khel.

Według świadka cytowanego przez "Polskę", prawdziwym dowódcą plutonu był chorąży Andrzej O. Łukasz B. przybył do Afganistanu później niż pozostali żołnierze z bazy Wazi-Khwa i brakowało mu doświadczenia, lecz "był" dowódcą, bo miał stopień oficerski. "Słyszałem raz, jak chorąży O. zbłaźnił Łukasza B. na jednym z apeli" - mówi świadek.

Ten sam świadek opisał, jak zareagowali szeregowcy plutonu po ostrzelaniu wioski: "Szeregowy Jacek J. był załamany tym, co się stało". Sąd zdecydował, że Jacek J. będzie odpowiadał z wolnej stopy. Opuści areszt wraz ze starszymi szeregowymi: Robertem B. i Danielem L.

Do zwolnienia z aresztu Jacka J. i Roberta B. - obsługujących moździerz - przyczyniła się też korzystna dla nich ekspertyza psychiatryczna. Dziennik.pl napisał o niej dwa dni temu. Zdaniem lekarzy, podczas akcji obaj żołnierze mieli ograniczoną możliwość kierowania swoimi czynami. Nie wiedzieli, że strzelają do cywilnych zabudowań. Wykonywali polecenia Tomasza B., który był dowódcą moździerza.

Świadkami zdarzenia byli żołnierze 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego. Ich zeznania mogą wskazywać też na samowolne użycie moździerza. Świadek zeznał: "Przez radio nie było słychać żadnej komendy do otwarcia ognia z moździerza. Dopiero potem pojawił się rozkaz: Przerwij ogień, ktoś nas podp..ł!"

Trójka żołnierzy zwolniona z aresztu wyjdzie na wolność najprawdopodobniej dopiero w poniedziałek, gdy z Warszawy do Poznania dotrze oryginał orzeczenia sądu. Teraz o winie lub niewinności wszystkich podejrzanych zdecyduje sąd. Sprawa ruszy najwcześniej w lipcu, gdy zakończy się postępowanie prokuratorskie - przypomina portal tvn.24

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj