Girzyński powiedział, że on sam poparł tę kandydaturę, był w jednej trzeciej klubu, która to zrobiła.

Reklama

Żałuję, że tam się nie znalazł, bo byłby z całą pewnością cennym wzmocnieniem. Mam nadzieję, że mimo to ta komisja będzie pracowała sprawnie i spełni ogromne oczekiwania społeczne, ale i potrzebę społeczną wyjaśnienia i oczyszczenia atmosfery wokół tych przestępstw z którymi mieliśmy do czynienia – powiedział Zbigniew Girzyński w Radiu WNET.

Dodał, że ze środowisk kościelnych wie, że jest to osoba, która: "najpierw w sprawach dotyczących rozliczenia Kościoła za współpracę księży z SB, a teraz w sprawie rozliczenia za kwestie obyczajowe była zawsze jednoznaczna i jest - można powiedzieć - sumieniem Kościoła".

Powiedział, że nie ma wątpliwości co do tego, że hierarchowie kościelni nie chcieli, aby akurat ten duchowny znalazł się w komisji.

Po pierwsze, wszyscy wiemy, że były naciski na samego ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, żeby nie kandydował. Po drugie, ja wiem jak ogromnym szacunkiem w mojej partii jest darzony ks. Isakowicz-Zaleski – wyjaśnił.

Tłumaczył, że "gdyby nie to, że były groźby ze strony hierarchów kościelnych w stronę kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, żeby ks. Isakowicz-Zaleski nie był do tej komisji powoływany decyzja w jego sprawie byłaby inna".

Sam ks. Isakowicz-Zaleski odniósł się do tych słów i napisał na swoim Twitterze, że słowa posła potwierdzili mu także inni posłowie.

"Przykre, bo sojusz ołtarza z tronem jest szkodliwy tak dla partii, jak i #Kościoł, którego władze, zamiast doprowadzić do oczyszczenia, wdają się w konszachty z politykami" – napisał.

Następnie odniósł się jeszcze do sprawy na antenie TVN24.

Na mnie wpływano oczywiście, mówiono na zasadzie "wiesz, rozumiesz, wycofaj się", ale ja żadnego zakazu na piśmie czy nawet ustnie nie dostałem. Niechęć jest do tej komisji - powiedział w "Faktach po Faktach" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Nie było jasnego zakazu, natomiast dziś poseł PiS Zbigniew Girzyński z Torunia powiedział wyraźnie, że były prośby i naciski ze strony Episkopatu, żeby utrącić moją kandydaturę - dodał.