Dziennik Gazeta Prawana logo

Raz, dwa, trzy, następny będziesz ty. Podział na żółte i czerwone strefy ma sens?

16 sierpnia 2020, 11:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wesele
<p>Wesele</p>/ShutterStock
Mieszkańcom trudno zrozumieć, dlaczego u nich działalność trzeba zamknąć, a kilometr dalej już nie. A samorządy nie są pewne, dlaczego ich powiat trafił na listę. 

– denerwuje się jeden z właścicieli domów weselnych w Nowym Sączu. W sobotę miała być impreza na 140–150 osób. Tyle, na ile pozwala ogólnopolski limit. – dodaje.

W zeszłym tygodniu resort zdrowia ogłosił listę powiatów, w których wprowadzono restrykcje: nakaz noszenia maseczek we wszystkich miejscach publicznych, zamknięcie kin czy właśnie ograniczenie limitu osób, które mogą brać udział w weselu. W spisie znalazło się 19 powiatów, w których średnia liczba chorych z ostatnich dwóch tygodni przekroczyła przyjęty wskaźnik zachorowań. W zależności od sytuacji powiaty kwalifikowane są jako strefy czerwone (z większymi ograniczeniami) lub żółte (z mniejszymi). Pozostała część kraju to strefa zielona, ze standardowymi obostrzeniami, jakie znamy wszyscy. Lista aktualizowana jest dwa razy w tygodniu. Od 13 sierpnia strefy żółte i czerwone obejmują 18 powiatów. Nowosądecki dalej widnieje jako "czerwony”. Nowe wytyczne miały zacząć obowiązywać po dwóch dniach od ich ogłoszenia, czyli od soboty. Wszystko po to, żeby jak najszybciej ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.

Nasz rozmówca znów się spotkał z przyszłą parą młodą. Długo debatowali, co robić. – opowiada. No bo jak podzielić? Pierwszy dzień najważniejszy, to kogo przenieść na poprawiny? Jeszcze się poobrażają. Żeby nie doprowadzić do rozłamu w rodzinie, woleli odwołać. Na trzy dni przed imprezą. dodaje. Nie chce długo rozmawiać, bo za bardzo się denerwuje.  – mówi.

Nie wszyscy chcą jednak odwoływać. Wtedy kombinują na różne sposoby. – opowiada mieszkaniec jednej ze śląskich czerwonych stref. Na czatach stał dziadek klozetowy. Kontrolował, czy wchodzący dezynfekują ręce, a przy okazji obserwował parking i sprawdzał, czy nie jedzie policja. Kiedy przyjechała, dał cynk DJ-owi, który grzecznie poprosił część osób o przejście do sali numer dwa, że niby na osobne przyjęcie towarzyskie. Wcześniej też zdarzały się przykre niespodzianki – byli na weselu, na którym w ostatniej chwili pan młody musiał szukać zastępczego świadka. Jego przyjaciel, górnik, na dwa dni przed ślubem został wysłany na kwarantannę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj