Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy zwolnieni z białoruskiego aresztu: Byliśmy ciągle bici i poddawani przemocy psychicznej

14 sierpnia 2020, 17:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Witold Dobrowolski i Kacper Siennicki
<p>Witold Dobrowolski i Kacper Siennicki</p>/PAP
Przez kilkanaście godzin byliśmy poddawani torturom: ciągle nas bito i dręczono psychicznie. Okazywano nam też narodowe antypatie - powiedzieli w rozmowie z mediami na warszawskim lotnisku im. Chopina polscy studenci, którzy zostali zatrzymani przez białoruski OMON.

Mężczyźni wrócili w piątek do Polski po tym, jak wypuszczono ich z mińskiego aresztu dzięki interwencji polskiego MSZ oraz ambasady polskiej w Białorusi. Jak powiedzieli, są "poobijani", ale cieszą się że "wrócili bezpiecznie do domu".

Studenci opowiadali o tym, co im się zdarzyło podczas protestów. Według ich relacji, zostali porwani z ulicy przez OMON w centrum Mińska. wspominał student.

Obaj zwracali uwagę, że ich polskie pochodzenie było przedmiotem dodatkowych represji. - opowiadali.

Jak wspominali, od razu po przybyciu na komisariat zostali położeni twarzami do ziemi i grożono im, że zostaną im wybite "wszystkie zęby". - mówili mediom na lotnisku.

 - powiedział jeden z nich.

Następnie po ponad dobie zostali przewiezieni do więzienia. Opowiadali, że do tego momentu nie spali i poddawano ich psychicznym torturom; nie wiedzieli, jakie mają prawa a ich prośby o cokolwiek wyśmiewano. wspominali.

Studenci zapytani o to, czy poddawano ich propagandowej indoktrynacji, odpowiedzieli twierdząco.- dodali.

Przez cały ten czas nie mieli żadnych informacji na temat tego, kiedy i czy będą się widzieli z polskim konsulem, chociaż docierały do niech plotki, że wyjdą wcześniej. W końcu zostali wypuszczeni po 72 godz., ponieważ wtedy kończył im się okres aresztu i policja nie mogła ich dłużej przetrzymywać. - opowiedział jeden z nich.

Na koniec mężczyźni podziękowali polskiej dyplomacji za pomoc oraz ich rodzinom i innym osobom zaangażowanym w ich uwolnienie. -zaznaczyli.

Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi, w których, według oficjalnych wyników, po raz kolejny wygrał rządzący od 26 lat Alaksandr Łukaszenka, w wielu miastach tego kraju wciąż trwają protesty przeciw domniemanym fałszerstwom wyborczym. Od ich rozpoczęcia władze zatrzymały, często w brutalny sposób, kilka tys. osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj