Wcześniej ten sam Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa w końcu 2018 r. uznał Urbana za winnego w tej sprawie i skazał go na 120 tys. zł grzywny. Jednak w marcu ub.r. stołeczny sąd okręgowy uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Reklama

W czwartek odbyła się pierwsza rozprawa w ponownie rozpoczętym procesie przed sądem rejonowym. Na rozprawę nie stawił się naczelny tygodnika "Nie" Jerzy Urban. Jeszcze w ubiegłym roku zapowiadał, że nie będzie brał już udziału w posiedzeniach w tym procesie. - Kończę w tym roku 86 lat i nie jestem już zainteresowany końcem tej sprawy. (...) Mogą mnie skazać nawet na dożywocie i mam to w d... - mówił w ubiegłym roku PAP Urban.

Po ponownym rozpoczęciu procesu w czwartek sąd poinformował, że w sprawie tej sporządzona została kolejna opinia biegłej z zakresu historii sztuki. Obrońcy Urbana wnieśli jednak o odroczenie rozprawy z uwagi na konieczność zapoznania się z tą opinią.

Jak dowiedziała się PAP, jest to już trzecia opinia, którą na potrzeby tego procesu sporządziła ta sama biegła. Obrońca Urbana adwokat Kazimierz Pawelec powiedział PAP, że pierwsza opinia tej biegłej "jest diametralnie różna" od kolejnych opinii. - Mało tego, naszym zdaniem biegła wychodzi poza swoje kompetencje - dodał prawnik.

Opracowanie kolejnej opinii było konieczne z uwagi na decyzję sądu okręgowego, który właśnie w związku z nieprawidłowościami dotyczącymi tych opinii biegłych zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. W konsekwencji sąd rejonowy odroczył w czwartek rozprawę do 8 października.

Proces w tej sprawie ruszył w maju 2014 r. Mokotowska prokuratura zarzuciła Urbanowi, że w 2012 r. dopuścił do opublikowania "karykaturalnego wizerunku nawiązującego do wizerunku Jezusa, z mało inteligentnym wyrazem twarzy" - czym obraził uczucia religijne sześciu osób. Jak wskazywała wtedy prokuratura, wolność wypowiedzi nie jest nieograniczona, a ekspresja artystyczna nie może być "bez powodu obraźliwa dla innych".

Po kilkuletnim procesie w październiku 2018 r. sąd rejonowy orzekł, że Urban jest winnym obrazy uczuć religijnych sześciu osób i skazał go za to na grzywnę w kwocie 120 tys. zł. Sąd uzasadniał wtedy, że "oskarżony działał z zamiarem ewentualnym. Miał świadomość, że publikacja wizerunku Chrystusa w ogólnopolskim czasopiśmie odbiegająca od powszechnie przyjętego wizerunku może obrazić uczucia religijne osób mogących zapoznać się z tymże rysunkiem" - podkreślał sąd rejonowy.

Naczelny "Nie" odwołał się od tego wyroku. W konsekwencji warszawski sąd okręgowy uchylił w marcu 2019 r. orzeczenie sądu I instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.

Zdaniem sądu okręgowego, procedowanie w tej sprawie sądu rejonowego było wadliwe w szczególności w zakresie opinii biegłych. "Konstatacje sądu, jeśli chodzi o opinię biegłego z zakresu historii sztuki są odmienne, własne; a opinia biegłego z zakresu religioznawstwa jest opinią niejasną, bowiem odnosi się ona do gorliwych wyznawców religii katolickiej" - wskazał w uzasadnieniu sąd okręgowy.

Proces musiał rozpocząć się od nowa.