Dziennik Gazeta Prawana logo

Koronamandaty pod lupą. Sędziowie wytykają prowizorkę i błędy

3 września 2020, 09:43
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Mandat
<p>Mandat</p>/Shutterstock
Za wejście do parku lub lasu, za przemieszczanie się bez konkretnego celu, za złamanie zasad kwarantanny, za brak maseczki, za gromadzenie się i inne łamanie przepisów porządkowych – od kwietnia tego roku policja karała mandatami ludzi niestosujących się do epidemicznych wytycznych.

Opierano się na kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów i ministra zdrowia.

Jak alarmowali sami ukarani, działo się to często – ich zdaniem – bez uzasadnienia. Wielu wystąpiło do sądów o uchylenie mandatu lub odmówiło jego przyjęcia.

Jak wynika z analizy DGP, dziś sądy przychylają się do stanowiska ukaranych.

Sędziowie wskazują na prowizorkę i błędy w przyjmowanych rozporządzeniach. I podejmują decyzje korzystne dla tych, na których nakładano mandaty

– mówi sędzia Joanna Hetnarowicz-Sikora. Takich głosów jest więcej. Wśród nich i te, że po czasie zamrożenia mandatowe sprawy spływają teraz do sądów lawinowo. To powoduje, że w środowisku rozpoczęła się dyskusja o konstytucyjności rozporządzeń i tak tworzonego prawa.

Zdaniem mec. Michała Troppera z kancelarii Tropper & Szymczak los covidowych mandatów zależy właśnie od podejścia sędziów. – – mówi.

Sędzia Aleksandra Marek-Osowska z Torunia zastrzega, że nie ma automatu w odrzucaniu wniosków policji o ukaranie. Sędziowie mają jednak poważne wątpliwości prawne. Przyznaje, że w kilku przypadkach zwróciła sprawy do policji ze względu na braki formalne, np. niepełną kwalifikację czynu. Bo policja powołuje się na art. 54 (Kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany), ale w związku z którym konkretnie rozporządzeniem? – – wylicza.

Adwokat dr Adam Ploszka dodaje, że koronną zasadą prawa karnego (także odnoszącego się do wykroczeń) jest stosowanie prawa względniejszego przy zmianie przepisów. – Od marca tego roku wiele zakazów zostało w sposób istotny korygowanych – mówi. Spodziewa się, że gros mandatów zostanie teraz umorzonych lub sądy będą odmawiały wszczęcia postępowań. – – ocenia.

Gdy w związku z pandemią pojawiały się nowe rozporządzenia, policja, powołując się na ich zapisy, karała obywateli. Co obywatel mógł? Przyjąć mandat. Jeśli jednak poczuł się niesłusznie ukarany, ma siedem dni na napisanie do sądu rejonowego wniosku o jego uchylenie. Może też odmówić przyjęcia mandatu. Wówczas policja kieruje do sądu wiosek o ukaranie. Sąd może uznać słuszność kary i wydać wyrok nakazowy. Ale może też umorzyć postępowanie lub uniewinnić, jeśli dojdzie do wszczęcia procesu.

Tereny zielone dla wszystkich

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia postanawia uchylić prawomocny mandat karny na podstawie art. 101 kodeksu postępowania w sprawie o wykroczenia (mówi: mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie). Sąd argumentuje, że za wykroczenie nie można uznać zakazu korzystania z terenów zielonych, kiedy został ustanowiony na mocy rozporządzenia, nie ustawy, w której mowa jest o możliwości czasowego ograniczenia z korzystania z terenów lub lokali, nie zaś o zakazie. Sąd uznał, że rozporządzenie Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., które zakazuje korzystania z parków, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, zoologicznych, jordanowskich i zabytkowych, a także plaż, stoi niżej niż ustawa. Poza tym w tym przypadku osoba ukarana szła do apteki wykupić leki, realizowała więc niezbędne czynności życia codziennego.

Profesor Michał Jackowski, wspólnik Kancelarii DSK z Poznania, sprawy związane z epidemią dzieli na kilka kategorii. Pierwsza to kary za naruszenia zakazów przemieszczania się. Są to, jego zdaniem, przepisy nie tylko niekonstytucyjne, ale również wprost sprzeczne z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Takie sprawy powinny zakończyć się każdorazowo uniewinnieniem obwinionego. ‒ ‒ podkreśla. Trzecia kategoria to naruszenie przepisów kolejnych dziewięciu rozporządzeń określających ograniczenia, nakazy i zakazy związane z wystąpieniem epidemii. ‒ .

‒ dodaje Piotr Sobota z Biura RPO.

Przypomina postanowienie Sądu Rejonowego w Kościanie, gdzie sędzia Agnieszka Olszewska postanowiła odmówić wszczęcia postępowania wobec obwinionego o wykroczenie z art. 54 k.w. Komendant powiatowy policji zażądał ukarania za naruszenie zakazu przemieszczania oraz niezastosowania się do obowiązku zakrywania ust i nosa w miejscu ogólnodostępnym. Sędzia wskazała, iż art. 52 konstytucji reguluje wolność poruszania się, która stanowi przejaw ogólnej wolności osobistej. A art. 31 ust. 3 konstytucji mówi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa. Kolejne rozporządzenia ministra zdrowia i Rady Ministrów nie mają więc delegacji ustawowej. ‒ – konkludowała sędzia Olszewska.

Jak się dowiadujemy, w Kościanie zapadały kolejne decyzje o odmowie wszczęcia postępowania w sytuacji, gdy osoba odmawiała przyjęcia mandatu. A na wokandzie wiszą już kolejne.

Mecenas Michał Tropper dodaje, że ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi przewiduje „obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie”. Co oznacza, że taki obowiązek nie spoczywa z mocy ustawy na osobach zdrowych bądź takich, co do których nie ma podejrzenia zachorowania na COVID-19. A to by oznaczało, że karanie za to, że – wbrew rozporządzeniu ministra zdrowia – mamy odsłoniętą twarzą, byłoby bezprawne. – – pyta mec. Tropper.

Idą na rekord

Lucyna Łukien przyznaje, że mandaty od policji dostawała już z 10 razy. Zwykle słyszała, że chodzi o wspomniany art. 54 i dodatkowo nielegalne gromadzenie się. ‒ – przekonuje. Za każdym razem mandat opiewał na 500 zł, odmawiała, sprawy były zwykle kierowane do sądu. Tylko raz dostała wyrok nakazowy: 200 zł. Został wydany na posiedzeniu niejawnym. Też się odwołała. ‒ .

Joanna Hetnarowicz-Sikora, sędzia Sądu Rejonowego w Słupsku, kilkukrotnie odmawiała już wszczęcia postępowań. Choćby w sprawie mężczyzny, który na początku kwietnia podróżował samochodem, zdaniem policji, bez podania istotnego celu. Było to w czasie obowiązywania rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca, które zostało uchylone 10 kwietnia. Pod koniec czerwca komendant Komisariatu Policji w Słupsku skierował wiosek o ukaranie. Postanowienie odmowne zapadło 18 sierpnia. „Sformułowany w rozporządzeniu zakaz przemieszczania się narusza art. 52 oraz art. 31 Konstytucji” – argumentowała sędzia.

Ile wydano mandatów związanych z rozporządzeniami wynikającymi z pandemii? Ministerstwo Sprawiedliwości odsyła do policji. Ta przekonuje, że nie ma zbiorczych statystyk. Pewne wyobrażenie dają szczątkowe dane. Na przykład od 16 kwietnia do 30 maja policja wystawiła ponad 13 tys. mandatów i skierowała niemal 4,9 tys. wniosków o ukaranie do sądu. I tylko jednego dnia, w Niedzielę Wielkanocną, było to 1004 mandaty i 514 skierowań do sądu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj