Sprawa dotyczy wniosku o odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie w sprawie karnej, w której zapadły prawomocne orzeczenia uniewinniające Czesława Małkowskiego od zarzucanych mu czynów dotyczących m.in. zgwałcenia urzędniczki.

Reklama

Pełnomocnik b. prezydenta mec. Marek Gawryluk przed rozprawą powiedział dziennikarzom, że zatrzymanie jego klienta przez śledczych było "spektakularne i medialne". Mój klient został zatrzymany jak terrorysta w Afganistanie. Chcę zaakcentować, że należy traktować w sposób ludzki wszystkich zatrzymanych, niezależnie od tego, czy ciąży na nim większy czy mniejszy zarzut - wyjaśnił.

"Rekompensatę powinni wypłacić prokuratura, policja i pseudopokrzywdzona"

Dodał, że "żądana kwota, choć jest bardzo wysoka, to i tak w całości nie będzie pokrywać szkód, które powstały, a szkody są zarówno w życiu rodzinnym, osobistym, to kwestie zdrowotne i polityczne". Przykre jest tylko to, że akt oskarżenia niesłuszny niewątpliwie złożyła prokuratura, a płacić odszkodowanie i zadośćuczynienie będą wszyscy obywatele. Rekompensatę powinni wypłacić prokuratura, policja i pseudopokrzywdzona - mówił pełnomocnik.

Pełnomocnik b. prezydenta wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa na rzecz wnioskodawcy kwoty 2,5 mln zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę a także kwoty 294 tys. 717 zł tytułem odszkodowania.

B. prezydent Olsztyna Czesław Małkowski w styczniu tego roku został ostatecznie uniewinniony od zarzutu zgwałcenia urzędniczki. Sąd Najwyższy oddalił kasacje prokuratury i oskarżycielki od wyroku olsztyńskiego sądu uniewinniającego Małkowskiego. Sprawa trwała przez 14 lat.

W kasacjach prokuratura i pełnomocnik oskarżycielki wskazywali na uchybienia procesowe, do jakich - ich zdaniem - doszło w tej sprawie, m.in. w związku z jedną z biegłych. Kobieta ta, występując na jednym z etapów długotrwałej sprawy jako biegła, na innym została przesłuchana jako świadek, a materiały te zaliczono do dowodów w postępowaniu, co jest niedopuszczalne. Autorzy kasacji zwracali także uwagę m.in. na nierozpoznanie przez sąd II instancji "istoty" jednego z wątków apelacji prokuratury.

Reklama

Sąd Najwyższy, oddalając kasacje, w uzasadnieniu postanowienia przyznał, że argumenty prokuratury i pełnomocnika oskarżycielki "od strony formalnej były zasadne". Ale, aby zarzut kasacji był skuteczny i skutkował uchyleniem wyroku, uchybienie musi mieć istotny wpływ na treść wyroku. (...) Nie jest celem postępowania formalizm procesowy i zbędne przedłużanie sprawy - mówił, uzasadniając orzeczenie SN sędzia Marek Motuk.

Jak wskazał sędzia, SN w tej sprawie nie ma natomiast "wysokiego stopnia prawdopodobieństwa", że kolejny wyrok sądu po ewentualnym uchyleniu przez SN, byłby inny niż uniewinnienie. Analiza całokształtu materiału dowodowego bardzo szeroko i wnikliwie ocenionego przez sąd I instancji na 400 stronach uzasadnienia, a także przez sąd II instancji, poza jednym z aspektów wskazanych w kasacji (...), w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że w tej sprawie inny wyrok zapaść nie może - mówił sędzia.

Czesław Jerzy Małkowski od 2008 roku był oskarżany o gwałt na ciężarnej urzędniczce. W pierwszym procesie, który toczył się przed sądem w Ostródzie, został skazany na pięć lat więzienia. Wyrok 5 lat więzienia uchylił Sąd Okręgowy w Elblągu. Kolejny proces Małkowskiego toczył się przed Sądem Rejonowym w Olsztynie. Ten sąd w grudniu 2018 r. Małkowskiego uniewinnił. Ten uniewinniający wyrok utrzymał w grudniu 2019 r. w mocy Sąd Okręgowy w Olsztynie i od tego wyroku wniesiono kasacje, które zostały oddalone.