Media informowały w piątek o opublikowanych w sieci zrzutach ekranu, mających ukazywać korespondencję mailową szefa KPRM Michała Dworczyka. W jednym z maili z sierpnia 2018 roku Dworczyk miał pisać do Morawieckiego w kilku sprawach, w tym o korespondencji z wiceprezesem Trybunału Konstytucyjnego Mariuszem Muszyńskim.
Premier Morawiecki - w Dłutówce (pow. ostrołęcki) - pytany przez jednego z dziennikarzy o to, "jak mógł w taki sposób zarządzać państwem i Polakami", odparł: -
- zaapelował szef rządu. - - zaznaczył Morawiecki.
W czerwcu ub.r. Dworczyk oświadczył, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę email i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Stwierdził jednocześnie, że "w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".
Przedstawiciele rządu wielokrotnie byli pytani o prawdziwość maili, które miały zostać wykradzione ze skrzynki pocztowej szefa KPRM. Pod koniec września ub. roku rzecznik rządu Piotr Müller mówił na konferencji prasowej, że zgodnie z zaleceniami ekspertów "konsekwentnie" nie będzie komentować informacji, które pojawiają się na kanałach wykorzystywanych przez grupę hakerską; wskazywał, że są one przedmiotem walki dezinformacyjnej.
Sylwia Dąbkowska-Pożyczka, Karol Kostrzewa