Od dawna wiadomo, że i to inwestorowi, który nie zezłomuje ich majątku, lecz będzie produkował statki. Taki był
przynajmniej warunek Komisji Europejskiej, która chce nadzorować plan restrukturyzacji zakładów. Niestety bo Katarczycy nie wpłacili obiecanych pieniędzy.
Bruksela nie ma o to pretensji do Warszawy, ale napisała list, w którym z: kiedy i komu w końcu sprzedamy stocznie, czy termin sprzedaży może być
przesunięty i czy przygotowaliśmy odpowiednie procedury sprzedażowe. Minister Skarbu Aleksander Grad twierdzi, że odpisał Brukseli i zaznaczył, że nie zauważył
Trudno jednoznacznie zweryfikować pogląd ministra Grada, co do "anielskiej cierpliwości" brukselskich urzędników, ale jedno jest pewne: cierpliwość na pewno kończy się
polskim związkowcom. Zapowiedzieli, że
Szef Związku Zawodowego "Stoczniowiec" Leszek Świątczak powiedział, że taką decyzję podjęły trzy związki działające w stoczni. Według niego . Nie chciał jednak ujawnić nazw tych firm, ale powiedział, że są one z Polski.
Przewodniczący stoczniowej Solidarności Dariusz Adamski powiedział, że związkowcy czekają na spotkanie ze stroną rządową w sprawie sytuacji stoczni. Zapowiedział też, że stoczniowcy z
Gdyni wezmą także udział w ogólnopolskiej manifestacji w obronie stoczni w Szczecinie 18 września.
Według rzecznika rządu Pawła Grasia, , ale - jak podkreślił - szef rządu nie unika ani spotkań, ani rozmów. Graś
dodał też, że Donald Tusk podejmie decyzję co do przyszłości ministra skarbu Aleksandra Grada w najbliższy wtorek po posiedzeniu rządu.
Tymczasem minister Grad najwyraźniej nie wierzy już w to, że Katarczycy nadal są zainteresowani kupnem polskich stroczni. "Trochę mnie życie nauczyło, że nie warto mówić, kto jest
zainteresowany. Dopiero na końcu widać, czy ten ktoś jest w stanie wystartować w przetargu i go wygrać. A już mieliśmy taki przypadek, że ktoś wygrał ten przetarg, wpłacił 40 mln zł
wadium, ale nie podpisał końcowej umowy i nie wpłacił całej ceny. W związku z tym poczekajmy na nowe postępowanie" - powiedział Grad.
Gwoli przypomnienia: rządowa agencja Qatar Investment Authority (QIA), która miała przejąć prawa do zakupu majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie po dotychczasowym inwestorze, nie wpłaciła
pieniędzy. Agencja ta może jednak wystartować w nowym przetargu, o który resort zwrócił się do KE. Wcześniej fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG), który wygrał przetarg na
główne części majątku tych dwóch zakładów, nie wpłacił pieniędzy w wyznaczonym terminie.
Zdaniem Grada, QIA nie przystąpił do inwestycji w polskie stocznie, ponieważ "zabrakło mu czasu na sprecyzowanie i uzgodnienie wszystkich spraw formalno-prawnych, jeśli chodzi o
wejście w prawa dotychczasowego inwestora (SPFG - PAP)". "Uważam, że to był główny powód" - dodał.