Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela i związkowcy pytają o stocznie

2 września 2009, 17:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Porażka rządu związana z niezrealizowaniem planu sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie katarskim inwestorom powoduje, że urzędnikom pali się grunt pod nogami. Bruksela chce wyjaśnień, a związkom kończy się cierpliwość. Zapowiadają wielkie manifestacje. Jednym słowem chaos.

Od dawna wiadomo, że i to inwestorowi, który nie zezłomuje ich majątku, lecz będzie produkował statki. Taki był przynajmniej warunek Komisji Europejskiej, która chce nadzorować plan restrukturyzacji zakładów. Niestety bo Katarczycy nie wpłacili obiecanych pieniędzy.

Bruksela nie ma o to pretensji do Warszawy, ale napisała list, w którym z: kiedy i komu w końcu sprzedamy stocznie, czy termin sprzedaży może być przesunięty i czy przygotowaliśmy odpowiednie procedury sprzedażowe. Minister Skarbu Aleksander Grad twierdzi, że odpisał Brukseli i zaznaczył, że nie zauważył

Trudno jednoznacznie zweryfikować pogląd ministra Grada, co do "anielskiej cierpliwości" brukselskich urzędników, ale jedno jest pewne: cierpliwość na pewno kończy się polskim związkowcom. Zapowiedzieli, że
Szef Związku Zawodowego "Stoczniowiec" Leszek Świątczak powiedział, że taką decyzję podjęły trzy związki działające w stoczni. Według niego . Nie chciał jednak ujawnić nazw tych firm, ale powiedział, że są one z Polski.

Przewodniczący stoczniowej Solidarności Dariusz Adamski powiedział, że związkowcy czekają na spotkanie ze stroną rządową w sprawie sytuacji stoczni. Zapowiedział też, że stoczniowcy z Gdyni wezmą także udział w ogólnopolskiej manifestacji w obronie stoczni w Szczecinie 18 września.

Według rzecznika rządu Pawła Grasia, , ale - jak podkreślił - szef rządu nie unika ani spotkań, ani rozmów. Graś dodał też, że Donald Tusk podejmie decyzję co do przyszłości ministra skarbu Aleksandra Grada w najbliższy wtorek po posiedzeniu rządu.

Tymczasem minister Grad najwyraźniej nie wierzy już w to, że Katarczycy nadal są zainteresowani kupnem polskich stroczni. "Trochę mnie życie nauczyło, że nie warto mówić, kto jest zainteresowany. Dopiero na końcu widać, czy ten ktoś jest w stanie wystartować w przetargu i go wygrać. A już mieliśmy taki przypadek, że ktoś wygrał ten przetarg, wpłacił 40 mln zł wadium, ale nie podpisał końcowej umowy i nie wpłacił całej ceny. W związku z tym poczekajmy na nowe postępowanie" - powiedział Grad.

Gwoli przypomnienia: rządowa agencja Qatar Investment Authority (QIA), która miała przejąć prawa do zakupu majątku stoczni w Gdyni i Szczecinie po dotychczasowym inwestorze, nie wpłaciła pieniędzy. Agencja ta może jednak wystartować w nowym przetargu, o który resort zwrócił się do KE. Wcześniej fundusz Stichting Particulier Fonds Greenrights (SPFG), który wygrał przetarg na główne części majątku tych dwóch zakładów, nie wpłacił pieniędzy w wyznaczonym terminie.

Zdaniem Grada, QIA nie przystąpił do inwestycji w polskie stocznie, ponieważ "zabrakło mu czasu na sprecyzowanie i uzgodnienie wszystkich spraw formalno-prawnych, jeśli chodzi o wejście w prawa dotychczasowego inwestora (SPFG - PAP)". "Uważam, że to był główny powód" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj