Dziennik Gazeta Prawana logo

Kawka z...pszoną. "Bardziej jaram się melodiami niż rapowaniem"

17 sierpnia 2025, 09:19
Wrażliwość, autentyczność i świetny songwriting to jego znaki rozpoznawcze. W szybkim tempie zyskał sympatię odbiorców. Pod koniec maja wydał pierwszy singiel "miejsce dla 2", a miesiąc później wraca z EP-ką "lekko". Przyznaje, że bardziej "jara się melodiami niż rapowaniem". W tym odcinku Kawki z...gościem jest pszona.

Kawka z...pszoną. Skąd wzięła się mała litera?

pszona to przedstawiciel pokolenia Z. Pod koniec maja wydał pierwszy singiel "miejsce dla 2", a miesiąc później wraca z EP-ką "lekko". Dlaczego swój pseudonim artystyczny zapisuje małą literą?

Zastanawiałem się, czy może wszystko zapisać caps lokiem (tryb pisania dużymi literami - przyp. red.), ale bardziej mi się podoba zapisywanie małymi literami - wyjaśnia w Kawce z...pszoną. Jak z kimś rozmawiam przez sms-y, to w ogóle nie piszę wielkich liter, wyłączyłem sobie w ustawieniach klawiatury automatycznie wielkie litery i piszę tylko małymi, bo tak ładniej wygląda - dodaje pszona.

Kawka z pszoną. Czy znane nazwisko pomaga?

Jego pseudonim a właściwie nazwisko jest dosyć znane w branży muzycznej. Pszona pochodzi z muzycznej rodziny. Jego ojciec to Krzysztof Pszona, który jest cenionym kompozytorem, aranżerem, producentem muzycznym, znanym ze współpracy z Kayah, dla której współtworzył takie hity jak "Testosteron" czy "Fleciki" a także dyryguje zespołem w programie "The Voice of Poland". Jak pszona odnosi się do swojego pochodzenia i muzycznych genów? Czy znane nazwisko pomaga?

Mam z tego troszeczkę ubaw. Myślę, że mało kto wie, kto produkował piosenki Kayah. Producenci wciąż są mało znani w Polsce szerokiej publiczności - wyjaśnia pszona. Miałem z tym, co robi tata taki drobny kontakt, byłem u cioci Kasi parę razy w studio, czy w jakimś innym, gdzie mnie ojciec zabrał, jak nie mógł mnie zostawić samego w chacie i coś tam sobie popatrzyłem, jak coś ktoś nagrywa, bądź też u nas w domu, w garażowym, tak zwanym, studiu - opowiada w Kawce z...pszona.

Kawka z...pszoną. "Ojciec do niczego mnie nie zmuszał"

Artysta dodaje, że ojciec nigdy do niczego go nie zmuszał. Może nawet trochę mi przykro, że mnie nie zmusił tak konkretnie, żebym się nauczył grać na jakimś instrumencie dobrze, ale może z drugiej strony dobrze, bo nie wiadomo, czy bym się wtedy nie zraził, więc może bym w ogóle nie robił dzisiaj muzyki, gdyby mnie ktoś tak przycisnął jako młodzieńca - zastanawia się w Kawce z...pszona.

Kawka z...pszoną. Porównują go do Myslovitz

Artysta poszedł muzyczną drogą na własnych zasadach. Jedna z jego nowych piosenek porównywana jest do wielkiego przeboju Myslovitz. Jakiego i co na to pszona? Jak tworzy? Czy najpierw pisze teksty a potem muzykę? Co sprawiło, że zafascynował się rapem a dziś bardziej "jara się melodiami"? Na te pytania pszona odpowiada w najnowszym odcinku Kawki z....

Koncert jest takim pewnym zwieńczeniem w ogóle procesu powstawania i potem dzielenia się ze światem piosenką - mówi w Kawce z...pszona zapytany, o czym marzy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj