Pomysły na uszczelnienie abonamentu prezentuje nie tylko Krzysztof Czabański, były wiceminister kultury odpowiedzialny za reformę, a obecnie szef Rady Mediów Narodowych, ale też Jacek Kurski, który za chwilę będzie walczył o utrzymanie fotela prezesa TVP w konkursie. Jak nam zdradził, w spółce opracowano dokument uszczelniający obecnie obowiązującą ustawę. - Można uniezależnić powstanie obowiązku uiszczenia opłaty abonamentowej od woluntarystycznego aktu rejestracji odbiornika. Powinno się po prostu automatycznie domniemywać, że w każdym gospodarstwie domowym jest odbiornik telewizyjny - wyjaśnia prezes TVP.

Jak twierdzi Jacek Kurski, dokument jest już gotowy. Ale nie chce go pokazać. Zapewnia za to, że TVP nie miesza się do polityki ani legislacji, a jedynie służy radą, bo ma kompetentnych prawników i własny w tym interes. W tym roku spółka spodziewa się dziury w wysokości 200 mln zł. Zdecydowała się też na emisję obligacji do kwoty 300 mln zł dla ratowania płynności.

Mimo mizerii finansowej plany programowe są duże. Z naszych informacji wynika, że spółka zaprezentowała radzie programowej budżet na 2017 r., który jest niemal o 1 mld większy niż w tym roku i wynosi 2,5 mld zł. Przy malejących wpływach z abonamentu i spodziewanym spadku dochodów z reklam TVP to kwota kompletnie nierealna.

Krzysztof Czabański pytany o to, czy widział ustawę Kurskiego, przyznaje, że posłowie zajmujący się medialnymi ustawami oraz przedstawiciele poczty spotkali się z prawnikami TVP, ale dokumentu nie ma.

To zresztą nie jest pomysł Kurskiego czy TVP, bo krąży już od dawna. Wszystko rozbija się jednak o bazę danych. Trzeba stworzyć powszechne, a nie fragmentaryczne zestawienie gospodarstw domowych - tłumaczy Czabański. Poczta Polska dysponuje bowiem bazą gospodarstw, których właściciele zarejestrowali w przeszłości odbiornik. Na 14,1 mln gospodarstw w zeszłym roku było ich tylko 6,7 mln, z czego prawie połowa podlegała zwolnieniom z płacenia abonamentu.

A co z resztą? Kurski ma na to rozwiązanie. - Przypominam, że w Polsce mamy niemal 14 mln gospodarstw domowych, z czego około10 mln, to klienci platform satelitarnych oraz kablówek. Trudno zakładać, że ktoś płaci abonament w UPC czy w Polsacie Cyfrowym i ma w domu zamiast telewizora, ramę od obrazu. W ramach uproszczonego mechanizmu kontroli, wystarczy na operatorów kablówek i platform satelitarnych nałożyć obowiązek przekazania stosownych informacji Poczcie Polskiej  - mówi Kurski.

Sęk w tym, że takie działanie może godzić w zapisy o ochronie danych osobowych. Firmy nie przekażą nam baz danych. Rozważamy możliwość, w której poborca abonamentu, czyli Poczta, będzie mógł wystosować do wspomnianych firm zapytanie, czy pan Jan Kowalski z Pcimia figuruje w wykazie – tłumaczy z kolei Czabański. Bardziej realny jego zdaniem jest też plan z tworzeniem bazy przez listonoszy, którzy będą przypisywać konkretnym adresom dane mieszkańców. Czabański dodaje, że rozważana jest abolicja dla tych, którzy nie płacili do tej pory abonamentu.

Problemami są też wola polityczna do zmian i społeczny opór. Kurski twierdzi, że to kwestia aksjologii.

- Nie ma przecież mowy o nowym, ale o już istniejącym obowiązku, tylko uszczelnionym  - realnym, a nie fikcyjnym. Po drugie, jeżeli się okaże, że udało się system uszczelnić z pewnością będziemy mieli do czynienia z abonamentem obniżonym w kolejnych latach w stosunku do istniejącego poziomu. Np. zamiast 23,5 zł miesięcznie mielibyśmy dwa razy mniej. Trzeba też pamiętać, że abonament radiowo-telewizyjny nie jest żadnym przywilejem, jak przedstawiają to nasi konkurenci. To jest sprawiedliwe zrekompensowanie olbrzymiej przewagi, jaką mają dziś Polsat i TVN, w wyniku pobierania abonamentu komercyjnego! Mówi się docelowo o stawkach rzędu 12 zł, podczas gdy średnia abonamentów płaconych przez miliony Polaków dla NC+ czy Polsatu Cyfrowego wynosi 50 złotych. To są stawki zaczynające się od 19 i dochodzące do 250 złotych miesięcznie - mówi prezes TVP.

Formalnie pracami nad wszystkimi ustawami medialnymi kieruje szefowa sejmowej komisji kultury Elżbieta Kruk. Ale wiadomo, że reforma mediów to konik Czabańskiego. Kurski wkracza więc na pole do tej pory zarezerwowane dla szefa RMN. Obaj panowie stoją po przeciwnych stronach politycznego sporu o media publiczne, który trwa w PiS. Jego kulminacyjnym punktem była próba odwołania prezesa telewizji. Przed konkursem na to stanowisko trwa próba sił różnych frakcji. Z naszych informacji wynika, że w zeszłym tygodniu zakaz zapraszania Czabańskiego do TVP miał wydać na kolegium szef TAI Piotr Lichota, ale gdy sprawą zainteresowały się media, szybko się z tego wycofał. Zupełny idiotyzm - zaprzeczał w rozmowie z nami w czwartek.

Konkurs na prezesa TVP został ogłoszony w zeszłym tygodniu. Na giełdzie już pojawiają się nazwiska potencjalnych kandydatów, m.in. Krzysztofa Skowrońskiego, obecnie szefa SDP, i Przemysława Tejkowskiego, który teraz zasiada w radzie nadzorczej TVP. Wyniki poznamy w połowie października. Zarząd TVP będzie jednoosobowy. ⒸⓅ

-----------------------------------------------------------------------

Barbara Sowa: Budżet TVP na przyszły rok wynosi 2,5 mld zł, niemal 1 mld więcej niż obecnie. Skąd weźmiecie takie pieniądze?

Jacek Kurski*: Nie wiem skąd pani wzięła tę kwotę.

Z planów budżetowych przedstawionych radzie programowej TVP.

Pierwsze plany zakładały wpływy z wtedy przygotowywanej dużej ustawy medialnej. Musieliśmy to jednak skorygować. Takim budżetem telewizja publiczna powinna dysponować jeśli ma skutecznie konkurować z telewizjami komercyjnymi. Dziś niestety budżet wynosi zaledwie połowę tej kwoty. Przy odrobinie determinacji można jednak uszczelnić abonament. Liczymy, że jeszcze w tym roku pojawią się nowe przepisy, które będą obowiązywać od początku przyszłego roku.Takim budżetem telewizja publiczna powinna dysponować jeśli ma skutecznie konkurować z telewizjami komercyjnymi. Dziś niestety budżet wynosi zaledwie połowę tej kwoty. Przy odrobinie determinacji można jednak uszczelnić abonament. Liczymy, że jeszcze w tym roku pojawią się nowe przepisy, które będą obowiązywać od początku przyszłego roku.

Ale projekt ustawy o składce audiowizualnej przepadł.

To była bardzo niedobra wiadomość dla telewizji i radia publicznego. Dlatego cieszy mnie, że prawnicy we współpracy z innymi ekspertami opracowali kształt nowych przepisów, które w ramach obecnie obowiązującego systemu poboru opłaty abonamentowej mogą usprawnić pobór tej opłaty i uczynią system poboru opłaty funkcjonalnym. Proponowane zmiany nie godzą w unijne regulacje dotyczące zasad udzielania pomocy publicznej, nie wymagają również notyfikacji do KE.

Przy tak trudnych relacjach z KE, należy korzystać z instrumentów, które Bruksela potraktuje, jako nieinwazyjne, nie zmieniające dotychczasowych reguł. W tym celu można znowelizować istniejącą ustawę abonamentową, uniezależniając powstanie obowiązku uiszczenia opłaty abonamentowej od woluntarystycznego aktu rejestracji odbiornika. Powinno się po prostu automatycznie domniemywać, że w każdym gospodarstwie domowym jest odbiornik telewizyjny.

Nie wszyscy przecież mają w domu telewizory.

Założenie, że w gospodarstwie domowym występuje przynajmniej jeden odbiornik telewizyjny, ma oparcie w danych statystycznych. Obecny system zakłada, że absolutna większość gospodarstw domowych musi się zarejestrować aby uiszczać opłatę. Wydaje się, że bardziej właściwe jest np. umożliwienie tej absolutnej mniejszości gospodarstw domowych, które nie mają odbiorników, zwolnienie się od obowiązku uiszczenia opłaty, poprzez złożenie stosownych oświadczeń. Oświadczenia te z uwagi na niewielką skalę będą łatwe do weryfikacji i kontroli.

Przypominam, że w Polsce mamy niemal 14 mln gospodarstw domowych, z czego około10 mln, to klienci platform satelitarnych oraz kablówek. Trudno zakładać, że ktoś płaci abonament w UPC czy w Polsacie Cyfrowym i ma w domu zamiast telewizora, ramę od obrazu. W ramach uproszczonego mechanizmu kontroli, wystarczy na operatorów kablówek i platform satelitarnych nałożyć obowiązek przekazania stosownych informacji Poczcie Polskiej. Poczta powinna pozostać odpowiedzialna za ściąganie abonamentu, ponieważ jako jedyna posiada odpowiednią logistykę, która może być zaktywizowana szybko i sprawnie, a nowe instrumenty poboru i kontroli w zakresie poboru opłaty, muszą spowodować skokowy wzrost skuteczności działań tego podmiotu. Tym bardziej, że dla Poczty to znaczący przychód, po który warto się schylić.

Dokument jest gotowy?

Oczywiście telewizja nie miesza się do polityki i procesu legislacyjnego, ale służy swoim doradztwem. Mamy bardzo dobry zespół prawników – praktyków i ekspertów, którzy zjedli zęby na tym temacie.

Wchodzi pan w kompetencje Krzysztofa Czabańskiego, który odpowiadał za reformę finansowania mediów publicznych.

Boże broń. Nie wchodzę w niczyje buty. Po prostu, jako spółka żywotnie zainteresowana ustabilizowaniem sytuacji finansowej mediów publicznych i mająca kompetentnych prawników, służymy dobrą radą.

Ile pieniędzy przypadnie telewizji i radiu wedle zapisów waszej ustawy?

To nie ma być i z pewnością nie będzie „nasza ustawa”, lecz regulacja służąca wszystkim jednostkom publicznej radiofonii i telewizji, a więc i społeczeństwu. Zakładając, że nowe przepisy uszczelnią system, licząc, że abonament wyniesie docelowo 12-15 złotych miesięcznie i zapłaci go blisko 14 mln gospodarstw, to dawałoby kwotę grubo przekraczającą 2 mld złotych do podziału dla jednostek polskiego radia i Telewizji Polskiej.

PAP będzie objęty finansowaniem?

Nie wiadomo, ale budżet PAP-u, to przy telewizyjnym budżecie groszowa sprawa. Z PAP-em jest ten problem, że nie jest on jednostką publicznej radiofonii i telewizji. Nasi eksperci twierdzą, że włączenie go do systemu finansowania z opłaty abonamentowej tworzy, z uwagi na pojawienie się w systemie nowego beneficjenta pomocy publicznej, pomoc nową wymagającą notyfikacji KE. Liczę na to, że ustawodawca weźmie to pod uwagę. Czynnik czasu jest bowiem niezwykle istotny z punktu widzenia funkcjonowania publicznych nadawców, zwłaszcza jeżeli wziąć pod uwagę stan spółki jaki pozostawili nam poprzednicy.

A będzie wola polityczna do zmian? Jedna ustawa już przepadła. Poza tym Polacy się zbuntują.

To kwestia wartości i poczucia dobra wspólnego. Nie ma przecież mowy o nowym, ale o już istniejącym obowiązku, tylko uszczelnionym  - realnym, a nie fikcyjnym. Po drugie, jeżeli się okaże, że udało się system uszczelnić z pewnością będziemy mieli do czynienia z abonamentem obniżonym w kolejnych latach w stosunku do istniejącego poziomu. Np. zamiast 23,5 zł miesięcznie mielibyśmy dwa razy mniej. Trzeba też pamiętać, że abonament radiowo-telewizyjny nie jest żadnym przywilejem, jak przedstawiają to nasi konkurenci. To jest sprawiedliwe zrekompensowanie olbrzymiej przewagi, jaką mają dziś Polsat i TVN, w wyniku pobierania abonamentu komercyjnego! Mówi się docelowo o stawkach rzędu 12 zł, podczas gdy średnia abonamentów płaconych przez miliony Polaków dla NC+ czy Polsatu Cyfrowego wynosi 50 złotych. To są stawki zaczynające się od 19 i dochodzące do 250 złotych miesięcznie. Sam mam kablówkę z UPC w Gdańsku i płacę co miesiąc aż 255 złotych! To jakiś obłęd. Tam jest co prawda jeszcze telefon, internet, ale pakiety telewizyjne sięgają ponad 100 złotych.

 Nikt pana do tego nie zmusza, dobrowolnie pan płaci. Był już pomysł, by komercyjna konkurencja zrzucała się na misję

Sam zgłaszałem pomysł, by zaniechać poboru abonamentu od Polaków i zastosować mechanizm znany z np. z ochrony środowiska, gdzie ci, którzy zanieczyszczają, płacą składkę na rzecz ochrony środowiska. Analogicznie mogłoby być na rynku mediów elektronicznych - ci którzy nie realizują misji płacą 25-30 proc. odpis na misję poprzez fundusz misji publicznej, a KRRiT czy RMN rozdysponowywaliby te środki między nadawców wypełniających misję. Ale to rozwiązanie mogłoby naruszać przepisy równej konkurencji i zostało wstępnie odłożone przezekspertów Niezależnie od wszystkiego, oznaczałoby to budowę nowego modelu finasowania mediów publicznych, ze wszystkimi tego konsekwencjami, a w szczególnością powodowałoby konieczność notyfikacji i uzyskania zgody KE na nową pomoc publiczną. Wspominałem już jak bardzo ważny jest w tym aspekcie czynnik czasu.

 A reklamy? Będzie ich mniej?

Kwestia reklamy w mediach publicznych, jest często źle rozumiana. Media publiczne z przychodów reklamowych finansują misję. Reklama jest potrzebna ponieważ, sam abonament nie umożliwia realizacji nałożonych na nadawców publicznych obowiązków. Trudno więc dziś deklarować, że reklamy będzie mniej, choć gdyby abonament generował przychody na poziomie 2 mld zł., to ograniczenie emisji reklam jest do rozważenia.

Można byłoby się zastanowić np. nad ograniczeniem emisji reklam w jakichś pasmach, np. między godz.19, a 21. Ale pamiętajmy, że nadawcy publiczni już są ograniczeni w możliwości konkurowania na rynku reklamowym zakazem przerywania programów reklamami. Ponadto trzeba pamiętać, że regulacje Unijne nie pozwalają by abonament był instrumentem uzyskiwania nieuzasadnionej przewagi konkurencyjnej nad innymi uczestnikami rynku reklamowego. Nie było tak wcześniej i z pewnością nie będzie tak również, jeżeli pojawią się nowe zmienione regulacje. System abonamentowy musi gwarantować zachowanie uczciwej konkurencji.

*Jacek Kurski jest prezesem TVP

psav linki wyróżnione