Dziennik.plOpinie

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

"Rządy Tuska straciły usprawiedliwienie"

2010-01-31 | Ostatnia aktualizacja: 21:29 | Komentarze: 1 | skomentuj

W ubiegły czwartek dwa lata rządów Tuska straciły ostatnie rozsądne usprawiedliwienie. Nie wiadomo już zupełnie, dlaczego jego rząd nie podjął w tym czasie programu reform, skoro motywem nie były prezydenckie plany premiera - pisze Jan Rokita, publicysta "Dziennika Gazety Prawnej".

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Nie było dotąd w wolnej Polsce takiej sytuacji, w której jednoznaczny faworyt w wyścigu prezydenckim własnowolnie odrzuciłby taką perspektywę. W tym sensie ogłoszona w czwartek decyzja Donalda Tuska zasługuje na uważną analizę. Owszem, perspektywę prezydentury dwukrotnie odrzucił Piłsudski, tyle, że za pierwszym razem był to otwarty akt kontestacji nowego ustroju państwa, za drugim zaś - godny pożałowania kaprys dyktatora, manifestującego pogardę dla wszelkich urzędów państwowych. Oba przypadki nie wykazują zatem analogii.

Tusk podaje nam powód zupełnie innej natury. "Rząd musi być jak skała, jak stabilny fundament" - powiada - aby "przeprowadzić do końca te ambitne dla Polski plany". Jądro argumentacji przedstawionej przez Tuska można by więc zrekonstruować w następujący sposób. Moc politycznego sprawstwa jest w rękach szefa rządu. Jako premier używam tej mocy, aby głęboko przeobrazić kraj na lepsze. Kluczowe przedsięwzięcia są właśnie w toku. A moje odejście zniweczy je, bo - poza mną samym - nie ma nikogo, kto mógłby z równą odwagą i determinacją dalej je poprowadzić.

Gdybyśmy mogli przyjąć tę argumentację bez zastrzeżeń, powinniśmy nie tylko uznać, że postępowaniem Tuska kieruje instynkt państwowy. Powinniśmy uznać coś znacznie więcej: że decyzja ta nosi znamiona wielkości. Kłopot jednak w tym, że na pierwszy rzut oka widać, iż poza pierwszym zdaniem tej argumentacji (że w Polsce władza to premier), wszystkie pozostałe są co najmniej wątpliwym, albo jawnie nieprawdziwym opisem politycznej rzeczywistości dzisiejszej Polski.

Pusty zbiór ambitnych planów

W ciągu dwóch lat rządów sam Donald Tusk narzucił polskiej polityce całkiem odmienną logikę. Taką, w której wielkie reformy są chyba tylko złym wspomnieniem po niedojrzałych politykach pierwszych lat Niepodległości, którzy chaotycznie brali się za bary z całym światem, aby niebawem utracić popularność i władzę. Zaś polityczny minimalizm i powstrzymywanie się władzy od aktywności reformatorskiej nabrało charakteru doktryny politycznej.

Doktryna ta nie miała bynajmniej zresztą wyłącznie złych skutków. Wobec światowego kryzysu rząd starający się robić jak najmniej i jak najpóźniej dla przeciwdziałania jego skutkom, w polskich przynajmniej warunkach okazał się dużo lepszy od takiego, który dostałby wtedy pokryzysowej gorączki. Tyle tylko, że ta konsekwentnie stosowana "doktryna powstrzymywania" sprawia, że zbiór wielkich "ambitnych planów dla Polski" - jak mówi Tusk - jest pusty.

Nie zmienia tej sytuacji deklaratywny plan "konsolidacji finansów", którego jedynym twardym elementem są znane od wielu lat zapowiedzi cięć w systemie emerytalno-rentowym. Nic nie jest w nim rozpoczęte, nic nie wymaga w związku z tym kontynuacji. Wszystko raczej należałoby dopiero zacząć i to w stylu radykalnie odmiennym od stylu rządów Tuska. Tusk trwając na urzędzie premiera nie ma niczego ważnego do kontynuowania!

Polityczna racjonalność

Od dłuższego czasu różni ludzie głowią się nad tym, aby takiemu stanowi rzeczy nadać jakiś kształt politycznej racjonalności. I taką racjonalizację minimalistycznej polityki w końcu sformułowano, także zresztą z pomocą czołowych polityków PO.

Kluczem do rozwiązania problemu miała być prezydentura. W dwojakim sensie. Po pierwsze - bo Lech Kaczyński jest na swym urzędzie antyreformatorską zakałą, a forsowanie programów naprawy państwa, które na końcu on zablokuje razem z bratem i SLD byłoby dla Platformy samobójcze. I po drugie - sam Donald Tusk musiał w ciągu dwóch lat premierostwa podporządkować swoją strategię pop-politycznym wymogom kampanii prezydenckiej, w której trzeba mieć za sobą czyste konto reformatorskie i zero realnego państwowego programu. W ten sposób doktryna Tuska miała otrzymać stempel politycznej racjonalności.

>>> Czytaj dalej...

Jan Rokita
Źródło: dziennik.pl
123następna »
Wypowiedzi: 1
  • ~macocha 172010-09-14 21:57

    bylam i jestem za premierem duzo sily wytrwalosci nie daj sie donaldzie franku jozefie dobrze ze nie maryja
    powodzenia

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«