"Odebranie dziecka rodzicom to dramat"
"Choroba rodziny często bierze się z biedy. Pomoc może być więc też materialna. Ale niech to będzie wędka, nie ryba. Czyli ułatwienie w znalezieniu pracy, a nie pieniądze na przepicie. Na szarym końcu powinno być dopiero to, co jest przyczyną największych dramatów. Czyli odebranie dzieci rodzicom" - przekonuje w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Mirosław Handke, były minister edukacji narodowej.
- Kurs internetowy zapobiegnie rozwodom?
- "W obronie okien życia"
- KUPDZIECKO.PL. Zdelegalizować płatną adopcję
- Luka w prawie adopcyjnym
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina Nowosielska: Nowela ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wywołała ostre protesty, głównie organizacji katolickich. Jest efekt. Jarosław Gowin z PO przyznał, że nad ustawą posłowie jeszcze muszą popracować. Dobrze się stało?
Mirosław Handke*: Tak. Nie sądzę, by sytuacja polskich rodzin była gorsza niż w innych krajach. Gorsza niż kiedyś. Nie oszukujmy się, margines będzie zawsze. Pytanie, czy nowela ustawy uderzyłaby właśnie w niego. A nie na przykład w rodziny przechodzące przejściowy kryzys. Dlatego, jeśli już coś zmieniać, to roztropnie.
Czyli jak?
Rodzina powinna być miejscem, w które państwo nadmiernie nie ingeruje. W zdrowej rodzinie jest miłość. Taka rodzina nie wymaga leczenia.
A chora?
Jak długo to możliwe, powinno się jej dawać szansę. Dopiero, gdy ewidentnie to się nie udaje, państwo powinno pomóc. Ułatwiając uzyskanie dla dzieci miejsca w żłobku czy przedszkolu.
Choroba rodziny często bierze się z biedy. Pomoc może być więc też materialna. Ale niech to będzie wędka, nie ryba. Czyli ułatwienie w znalezieniu pracy dla matki czy ojca, a nie pieniądze
na przepicie. Na szarym końcu powinno być dopiero to, co jest przyczyną największych dramatów. Czyli odebranie dzieci rodzicom.
Nowela miałaby m.in. umożliwić jak najszybszą izolację sprawcy przemocy od ofiar. Chociażby przez nakaz opuszczenia przez niego wspólnie zajmowanego mieszkania. To zły
pomysł?
To przede wszystkim mocna i niebezpieczna ingerencja w rodzinę. Będę mówił sloganami, ale nic nie zastąpi dziecku rodziców. Nie ma takiej instytucji.
A jeśli ci rodzice nieraz zawiedli?
To trzeba szukać mniejszego zła. Jestem orędownikiem rodzinnych domów dziecka i rodzin zastępczych. Bo odebranie dziecka rodzicom i osadzenie go w domu dziecka...
Osadzenie? Jak w więzieniu?
Tak, bo taka placówka nie przynosi dziecku żadnych korzyści, skazuje je na cierpienia. Z takiego człowieka nic dobrego potem nie będzie. Gdy byłem ministrem edukacji, walczyłem z bidulami ze
wszystkich sił.
Czytaj dalej >>>


























~aniam2011-09-13 16:05
W placówce się "umieszcza", nie "osadza". A z dawania kolejnych i kolejnych szans rodzinie często wynika tylko pogłębienie i nasilenie patologii.
Choroba rodziny bierze się z alkoholizmu - jak potwierdzają statystyki badań naukowych, a nie z biedy.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!