Niech Pawlak przeprosi za KRUS i nepotyzm
Ludowcy nauczyli sporą część polskiej wsi, że polityka polega na wydzieraniu kłócącym się ze sobą miastowym kolejnych przywilejów. Jeśli Pawlak chce, by Frasyniuk go przeprosił, niech on sam przeprosi nas za nepotyzm i KRUS - argumentuje Cezary Michalski, komentator DZIENNIKA.
- Rodzina posła PO zgarnie miliony od kolei
- Polacy nie wiedzą, co robi Pawlak
- Jak wiceminister zarabiał w KRUS-ie
- PSL pozwie Frasyniuka do sądu?
- Frasyniuk: Walić chłopów, walić...
- Nałęcz: Frasyniuk fałszuje historię wsi
- Frasyniuk musi przeprosić wieś
- Ludowcy obrażeni na Frasyniuka
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polska polityka jest w wesołym rozpadzie. Służy do generowania polish jokes, a nie do rządzenia państwem. Nic zatem dziwnego, że w ramach szukania nowych dowcipów sięgnęła do tlącej się w Polsce od ponad pół wieku wojny pomiędzy miastem i wsią.
I to nie Kononowicz tam sięgnął, nie Lepper, ale postać bez porównania bardziej poważna - Frasyniuk, jeden z historycznych liderów „Solidarności”, jeden z historycznych liderów historycznej Unii Wolności. Skoro już jednak jesteśmy społeczeństwem w rozpadzie, warto przypomnieć, że nie Frasyniuk jest tu jedynym czy nawet głównym winowajcą. Wszyscy w to gramy, łącznie z obrażającą się dzisiaj na Frasyniuka partią chłopską, czyli Polskim Stronnictwem Ludowym.
PSL, wbrew przybranej nazwie, nie było w ostatnim dwudziestoleciu żadną partią polityczną, a jedynie związkiem zawodowym ZSL-owskiego aparatu, obrastającym młodzieżą z dawnej ZMW oraz nowymi wiejskimi lobbystami i cwaniakami. Bo chyba tylko idioci wierzą, że zmiana nazwy z ZSL na PSL uczyniła Pawlaka spadkobiercą Mikołajczyka, a Zycha nowym wcieleniem Witosa. PSL mogło pójść z każdym, w zamian za możliwość obsadzenia paroma rodzinami paru ministerstw czy rządowych agencji. Z czasem "ludowcy" nauczyli sporą część polskiej wsi, że polityka polega na wydzieraniu kłócącym się ze sobą miastowym kolejnych przywilejów: dotacji do KRUS-u, dotacji do produkcji rolnej, lwiej części dotacji unijnych...
Jeśli Pawlak chce, byśmy mu współczuli po słowach Frasyniuka, to niech on nas przeprosi za swój nepotyzm, z którego jest dumny, niech nas przeprosi za KRUS, którego jest bezpardonowym obrońcą, a który oznacza bezwględne żerowanie wyborców PSL na podatkach i składkach emerytalnych ludzi pracujących w miastach. Niech przeprosi za archaiczną, małoobszarową strukturę polskiej wsi, gdzie większość gospodarstw pracuje w przedpotopowym trybie samowystarczalności i autarkii. A unijne dopłaty, które mogłyby iść na drogi, szpitale czy szkoły, zamiast tego petryfikują dziesiątki tysięcy parohektarowych skansenów.
Frasyniuk zachował się nie jak polityk, ale jak krotochwilny UPR-owiec. Ale duma Pawlaka i jego partii z samych siebie także mnie zdumiewa. Urażona godność działaczy ludowych nie ma żadnych podstaw. Przez ostatnie dwadzieścia lat nie modernizowali Polski. Byli tylko sprawnym, skutecznie zorganizowanym lobbystycznym kamieniem u szyi.





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!