Dyskusję zdominował Tomasz Terlikowski. Stwierdził, że choć papież stosuje inny sposób komunikowania się z wiernymi niż jego poprzednicy, nie sądzi, by Franciszek popychał Kościół ku reformom. - Mamy Kościół Chrystusa i nie sądzę, żeby on coś głęboko zmieniał - powiedział.

Ojciec Święty jest pasterzem i ma prowadzić ludzi do Boga, a nie sprawiać, że będą go bardziej lubić. Papież nie musi być lubiany - dodał Terlikowski, przyznając, że Franciszek odniesie sukces dopiero wtedy, gdy do kościołów zaczną chodzić ludzie unikający mszy.

Z Tomaszem Terlikowskim nie zgodzili się inni rozmówcy.

Jednym z najbardziej efektownych zdań Franciszka jest to, że Kościół musi być jak szpital polowy. Kiedy ktoś przychodzi, to nie pytam go, skąd ta choroba, choćby najcięższa, tylko podaję mu rękę. Franciszek prawie codziennie mówi takie zdanie, modlił się przecież o odklerykalizowanie Kościoła - podkreślił ksiądz Andrzej Luter, przekonując, że widzi w wypowiedziach i działaniu papieża dążenie do otwarcia.

Ta zmiana jest bardzo wyraźna, diametralna - dodał ksiądz Kazimierz Sowa, sprzeciwiając się tezie Tomasza Terlikowskiego.

Z jego pojawieniem jest tak jak z pojawieniem się nowego zawodnika. Wszyscy ludzie są zaciekawieni, ale on w pierwszym i drugim meczu nie może narzucić swojego stylu. Potem się okazuje, że cała drużyna zaczyna się dostosowywać do niego. Po raz pierwszy mówi się o tym, że niektórzy mają problem z dostosowaniem się do papieża - uważa ksiądz Sowa.

Ojciec Tomasz Dostatni próbował rozsądzić ten spór. - Z Ameryki Łacińskiej przychodzi pojęcie nawrócenia duszpasterskiego, nawrócenia pastoralnego. To jest ważne - podsumował dominikanin.