Zawarte wczoraj porozumienie, poprzedzone siedmiogodzinnymi negocjacjami z udziałem przedstawicieli Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy, przewiduje m.in. rozbrojenie nielegalnych grup paramilitarnych i opuszczenie okupowanych budynków państwowych (CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>). - Jeżeli uważnie czytać te parę linijek, to każda ze stron, obawiam się, ma co innego na myśli. Jeżeli czytają to Amerykanie, to uważają, że chodzi o rozbrojenie służb specjalnych i bojówek rosyjskich na wschodniej Ukrainie. Rosjanie mają na myśli Samoobronę i Prawy Sektor - wyliczał w TVN24 Saryusz-Wolski.

Pytany o pojawiające się od wczoraj porównania, które zestawiają porozumienie zawarte w Genewie z układem monachijskim z 1938 roku, przyznał: Znam te porównania, coś w tym jest. Podpisany niespełna rok przed wybuchem II wojny światowej układ dotyczył żyjących na terenie Czechosłowacji Niemców Sudeckich. Zakładał oderwanie Kraju Sudeckiego, który został włączony w skład III Rzeszy. Co istotne, decyzję na temat integralności terytorialnej i suwerenności Czechosłowacji podejmowano bez obecności jej przedstawicieli. O tym, że sytuacja na Ukrainie i sprawa Krymu przypomina to, co wydarzyło się w 1938 roku, mówił wcześniej Andriej Iłłarionow, były doradca Kremla (CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ >>>).  

Podsumowując wynik rozmów w Genewie, Saryusz-Wolski ich rezultat ocenił jako mizerny.

- Pierwsza runda do przerwy jest wygrana przez Rosjan i będzie ciąg dalszy w postaci zdeterminowanej polityki Kremla.. (...) Nie takie umowy, nie takie deklaracje Kreml do tej pory łamał. A plan poddania sobie części albo całej Ukrainy jest bardzo wyraźny i nie sądzę, żeby to go zatrzymało - powiedział europoseł. 

Jacek Saryusz-Wolski, mówiąc o budowanym przez Władimira Putina nowym imperium rosyjskim, przywołał również inną historyczną analogię. Po pierwsze instrukcję carycy Katarzyny Wielkiej dla dyplomatów rosyjskich z 1763 roku, dotyczącą sytuacji w Polsce. Była w niej mowa m.in. o tym, by przeznaczyć wszelkie niezbędne środki materialne na osadzenie na polskim tronie własnego protegowanego, a także by, przygotowując się do wojny i gromadząc wojsko, sprawiać wrażenie prowadzenia negocjacji i rozmów. - To jest dokładnie instrukcja Putina dla Janukowycza - dodał. Druga analogia, którą wskazał polityk, to akt wypowiedzenia wojny z 17 września 1939 roku. - To są dokładnie argumenty Kremla. Czyli to jest nowe wcielenie Imperium Rosyjskiego - przekonywał.

O budowie przez Putina nowego imperium rosyjskiego Jacek Saryusz-Wolski i Marek Migalski mówili już w rozmowie z Dominiką Ćosić. ZOBACZ >>>

Zdaniem Saryusz-Wolskiego, w całej tej sytuacji Polska jest zagrożona pośrednio, nie bezpośrednio. Jako naszą polisę ubezpieczeniową wskazywał członkostwo w Unii Europejskiej i NATO. Dodał jednak, że wszelkie tego rodzaju napięcia u naszych granic zawsze jednak budzą niepokój.