Jak wiadomo po wielu kopalniach zlikwidowanych kilka, kilkanaście lat temu zostały hałdy i rzesza górniczych emerytów. Panom górnikom niczego nie zazdroszczę, bo ich praca jest ciężka i zasługuje na szacunek. Jednak brak mi szacunku dla wielu tych, którzy zabierają mi pracę, a w dłuższej perspektywie chleb, rodzinę, przyszłość. Wina leży po stronie prawa, przedsiębiorców i emerytów. Jestem zmuszony uciekać za granicę, bo mimo tego, że jestem młody, nikt mnie nie chce zatrudnić, a co dopiero godnie płacić za pracę.

Na Śląsku są całe firmy złożone z emerytów - proszę pomyśleć, ile to mogłoby być miejsc pracy dla bezrobotnych, gdyby był zakaz pracy dla takich osób? Przecież górnicy mają jak na nasz kraj bardzo wysokie emerytury i nic mi do tego, ale po prostu nie rozumiem, jak taka osoba może iść za 1000-1500 złotych do pracy??? My młodzi musimy założyć rodzinę, mieć dach nad głową, pracować na chleb dla rodziny za pieniądze kilkukrotnie mniejsze niż wasze emerytury a wy wbijacie nam nóż w plecy.

Dlaczego, emerycie-górniku, jak idziesz do pracy, nie domagasz się takich zarobków jak na kopalni, nie domagasz się barbórek, trzynastek, czternastek??? Skoro idziecie już do tej pracy, to nie pracujcie za półdarmo, bo bardzo osłabiacie przez to pozycję młodego pracownika, zmuszonego do ucieczki za granicę!

Ja od nowego roku wyjeżdżam do Niemiec. Choć chciałem pracować i żyć na moim ukochanym Śląsku, to nie dam rady tu przeżyć...

Patryk, 20-letni bytomianin