DZIENNIK piórem swej komentatorki wystąpił z postulatem „jakiegoś szczegółowego uregulowania” kwestii zabójstwa z litości w polskim prawodawstwie. Jest to postulat błędny, nie w sensie intencji, ale faktów. O ile bowiem zawiłe kwestie początków ludzkiego życia ciągle pozostają poza dostatecznymi regulacjami, o tyle zabójstwo z litości i eutanazja dokonywana na życzenie są precyzyjnie i jasno prawnie regulowane.

>>> Renata Kim: Porozmawiajmy o godnej śmierci

Zabójstwo z litości jest po prostu prawem zakazane i grozi za jego popełnienie kara wieloletniego więzienia, zaś eutanazja – również zakazana – karana jest o wiele łagodniej, łącznie z możliwością odstąpienia przez sąd od orzekania jakiejkolwiek kary wobec sprawcy. W tej sytuacji postulat „jakiegoś szczegółowego uregulowania” musi być rozumiany jako sugestia złagodzenia dotychczasowych przepisów, a tym samym otwarcia furtki dla przyzwalania przez państwo na te praktyki. I dlatego – bez względu na intencje Autorki – jej postulat trafia w rdzeń gorącego sporu dzielącego współczesny świat.

Nie jestem moralistą, a w tej sprawie interesuje mnie to, co czynić winno państwo i prawo. Nawiasem mówiąc, doradzam tego typu postawę uczestnikom życia publicznego, tak politykom, jak i poważnym mediom. Nie uczestniczymy w życiu politycznym ani w publicznej debacie po to, aby rozstrzygać, jak ludzie mają się zachowywać w sytuacjach etycznie granicznych. Dlatego stawianie publicznie pytania: co ktoś ma zrobić w takiej chwili, jest moim zdaniem niedopuszczalne. Ma zrobić to, co dyktuje mu jego wola i sumienie.

>>> Piotr Zaremba: Nie chcę rozmawiać o eutanazji

A już w najwyższym stopniu nie jesteśmy uczestnikami życia publicznego po to, aby z ludzi, którzy znaleźli się na etycznej krawędzi, zdejmować odpowiedzialność, próbując ją przerzucić na państwo, prawo albo władzę. Owszem, ludzie w potrzasku chcieliby często, aby tak było. Aby zmiana ustawy, decyzja urzędnika albo wyrok sądu pozwoliły im na uczynienie czegoś, co boją się uczynić bez państwowego przyzwolenia. Na przykład zabić. Ich pragnienie jest zrozumiałe. Ale ani rzeczą dziennikarzy, ani polityków, ani sędziów nie jest ulegać ich pragnieniu.

Dlatego tak płytka intelektualnie, by nie rzec bezmyślna jest kalka, która każe dziś powtarzać na prawo i lewo slogan o tym, jakim to „chowaniem głowy w piasek” albo „hipokryzją” jest twarde stwierdzenie: „W sytuacjach granicznych róbcie ludzie to, co wam nakazuje wola i sumienie”. Nie wiedzieć dlaczego, świadectwem odwagi i braku hipokryzji ma być rozstrzyganie ludzkich dramatów przez ustawy. Gdy tymczasem na pierwszy rzut oka widać, że nieuzasadnionym roszczeniem jest właśnie wołanie o to, by jakimś nowym świadczeniem socjalnym państwa stało się przyzwalanie na czyny moralnie wątpliwe w drodze aktów administracyjnych albo sądowych wyroków. Piotra możesz zabić – ma powiedzieć urzędnik albo sędzia. A Pawła nie. I Paweł ma żyć, a Piotr umrzeć. Szczerze mówiąc, to najbardziej przerażająca utopia przyszłości. „Nowy wspaniały świat” do jakiejś geometrycznej potęgi.

Może to zabrzmi brutalnie dla wielu współczesnych wydelikaconych uszu. Ale przecież jest tak. Jeśli po głębokim namyśle sumienia i pod wpływem litości ktoś chce zabić osobę najbliższą – to jest jego straszliwy wybór. Jako człowiek jestem w stanie zrozumieć tego starca z podflorenckiego Prato, który wszedł do szpitala i oddał trzy strzały w serce swojej żony, od wielu lat bezwładnie i bezmyślnie leżącej na łóżku z Alzheimerem. Jako prawnik podjąłbym się dla idei jego obrony przed sądem. Tylko proszę nie żądać, aby uchwalono ustawę, która umożliwi każdemu starcowi w podobnej sytuacji wystąpić do jakiegoś urzędu albo sądu o pozwolenie.

>>> Jakub Kumoch: Rodzic nie ma prawa decydować o śmierci dziecka

Bo Rzeczpospolita istnieje po to, aby ludziom w potrzasku udzielić wsparcia i pomocy. W takich sytuacjach naprawdę potrzebujemy państwa, a ono właśnie wtedy zazwyczaj zachowuje biurokratyczną obojętność. Tu jest cel walki, jaką mamy obowiązek poprowadzić! Ale Rzeczpospolita nie istnieje po to, aby w chwilach moralnych dramatów komukolwiek udzielać absolucji. Jeśli komuś starcza sił, aby zabić z litości albo na żądanie, musi mu ich starczyć także, aby stanąć twarzą w twarz ze sprawiedliwością. Dlatego nie wolno łagodzić dobrych polskich praw.