"J&S jednak górą"
Tutaj naprawdę chodzi o olbrzymie pieniądze: blisko pół miliarda złotych kary, niecałe sto milionów odsetek i jeszcze spór w arbitrażu o setki milionów dolarów. Wygląda na to, że batalia o gigantyczną karę nałożoną parę lat temu przez organy administracji państwowej na paliwową spółkę J&S dobiega końca.
Sąd stwierdził, że podczas procedury nakładania grzywny zostały popełnione błędy. Pieniądze wraz z odsetkami mają wrócić do J&S.
Wszystko w porządku? Sprawiedliwości stało się zadość, i po sprawie? Nie do końca. Owszem, spółki J&S można nie lubić, można uznać, że zwłaszcza z początkiem jej istnienia i błyskawicznym uzyskaniem mocnej pozycji na polskim rynku importu paliw wiążą się jakieś niejasności.
Ale z drugiej strony J&S musiało wpłacić gigantyczną karę, która jak się okazało, została błędnie naliczona. Tylko nieliczne firmy w Polsce są w stanie znieść tak wysokie obciążenie, nawet nie w bezwzględnych kwotach, ale w stosunku do skali swojej działalności. Niektóre zresztą konsekwencje błędnych decyzji urzędników po prostu nie przetrwały. Delikatnie mówiąc, nie świadczy to o jakimkolwiek pozytywnym klimacie dla prowadzenia biznesu w naszym kraju.
I jeszcze jedno: bądźmy pewni, że winnego nie będzie. Nikt nie poniesie konsekwencji za to, że teraz państwowa kasa będzie szczuplejsza. Pal diabli nawet właściwą kwotę kary, którą J&S trzeba po prostu zwrócić, ale o tych 80 mln złotych odsetek. Nie, w Polsce nie zdarza się, żeby za coś takiego ponoszono konsekwencje. Dlaczego tym razem ma być inaczej?

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!