Rząd sypie milionami na nagrody
"W czasie kryzysu nagród nie wypłacamy" - mówił jeszcze niedawno Donald Tusk. Ale chyba jego ministrowie puścili słowa szefa rządu mimo uszu. W 2009 roku na nagrody i premie dla urzędników resortów poszło kilkadziesiąt milionów złotych. Zresztą premier też okazał hojność swoim ludziom.
- Nadzór finansowy atakuje rząd
- Kryzys wszędzie, ale nie w rządzie
- Dobry car i jego nieudolni ministrowie
- Zegarki od premiera za tablicę z Auschwitz
- Noblista gani Tuska za brak troski o innych
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tylko szefowie ośmiu z siedemnastu resortów w 2009 roku wypłacili swoim pracownikom niemal 30 milionów złotych premii i nagród. Do tej gigantycznej kwoty trzeba by doliczyć nagrody w pozostałych ministerstwach i na deser jeszcze 3,6 miliona złotych, które trafiły do portfeli urzędników Kancelarii Premiera - wylicza "Fakt".
Najbardziej hojny dla swoich pracowników był wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Wypłacił swoim pracownikom 6,3 miliona złotych. Przeciętna nagroda w resorcie pracy wyniosła z kolei 7,2 tysiąca złotych. Minister Jolanta Fedak w sumie przeznaczyła na ten cel ponad 5 milionów.
Za co nagrodzono urzędników? "Premie i nagrody zostały wypłacone pracownikom, którzy wykazali się dużym zaangażowaniem i osiągnęli szczególne rezultaty w pracy zawodowej" - wyjaśnia "Faktowi" Małgorzata Księżyk, rzeczniczka resortu rolnictwa. Podobnie tłumaczą się pozostałe ministerstwa.
"Władza zawsze się wyżywi. Te wyliczenia są najlepszym dowodem na to, że autor tego powiedzenia miał rację" - nie szczędzi rządowi krytyki Robert Gwiazdowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha.
Czytaj także: "Miro" leczy gardło






















~Angelika Weroniecka2011-03-30 08:56
Przecież obowiązkiem polityka jest zaangażowanie w pracę która ma przynosić rezultaty, za to ma płacone i to nie mało. Wszystkie konerencje, obiady kawki- żerują na naszych pieniądzach. Gdzie sumienie. Osoby zatwierdzające budżet na dany rok muszą zmiejszyć kwotę na nagrody i tym podobne trwonienie pieniędzy. 20tyś zł to mój roczny dochód- pomyślcie- jestem matką dwójki dzieci i za te pieniądze muszę przetrwać bo na opiekę społeczną nie mogę liczyć bo za dużo zarabiam. Aż mam ochotę wejść na te obrady i wykrzyczeć to w twarz wam złodzieje dziecięcych posiłków. oszukiwana przez własny rząd Angelika Weroniecka
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!