O swojej decyzji Barczentewicz poinformował w piątek na konferencji prasowej z prof. Leszkiem Balcerowiczem, który publicznie kilkakrotnie apelował o ujawnienie ekspertyz dotyczących zmian w OFE. "Tu nie chodzi tylko o ten przypadek, tu nie chodzi ani o osobę, ani o urząd. Chodzi o to, żeby (...) fundamentalnie ważne prawo do demokracji nie było łamane przez władzę państwową. Byśmy mieli szansę na lepszą demokrację" - powiedział Balcerowicz.

Przedstawiciele FOR poinformowali, że na początku kwietnia br. wybitne postacie życia publicznego, a wśród nich były Prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień, zwróciły się do prezydenta o udostępnienie opinii prawnych, na które prezydent powoływał się, uzasadniając swoją decyzję o podpisaniu ustawy o OFE.

Wnioskodawcy ci - jak tłumaczyli w piątek eksperci FOR - nie otrzymali oczekiwanej odpowiedzi, a z reakcji współpracowników prezydenta można było wnioskować, że nie znają oni swoich konstytucyjnych obowiązków. Zdaniem Fundacji, minister Irena Wóycicka powiedziała dziennikarzom, że opinie konstytucjonalistów w tej sprawie nie zostaną udostępnione, gdyż nie ma takiej praktyki, a prof. Jerzy Osiatyński stwierdził, że on, jako doradca prezydenta uważa za coś absolutnie niestosownego, by o jego doradzaniu informować media, gdyż są to sprawy wewnętrzne.

Zainspirowany tymi wypowiedziami Barczentewicz postanowił sam złożyć za pomocą poczty elektronicznej wniosek o udzielenie informacji publicznej do Kancelarii Prezydenta.

10 maja 2011 r. współpracownik FOR otrzymał list elektroniczny zawierający pismo Dyrektora Biura Prawa i Ustroju, w którym zawiadomiono go, że "objęte jego wnioskiem opinie i ekspertyzy stanowią jedynie przyczynek dla analiz, nie determinują w sposób bezpośredni i nie są jednoznaczną podstawą ostatecznej decyzji Prezydenta, a w związku z tym nie są one informacją publiczną w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej i nie podlegają obowiązkowi udostępniania". "Idę z prezydentem do sądu, ponieważ odmówił mi udostępnienia opinii prawnych w sprawie ustawy o OFE" - powiedział w piątek na konferencji Barczentewicz.

Zdaniem Fundacji, udostępnienie opinii prawnych, które stanowią merytoryczną podstawę decyzji Prezydenta o podpisaniu ustawy o OFE, leży w strefie interesu publicznego. Jest to więc informacja publiczna, "utajnianie, które jest dziś normą, jest patologią".

Skarga na bezczynność organu administracyjnego przysługuje w sytuacji, gdy organ błędnie zawiadamia wnioskującego o udostępnienie informacji publicznej, że przedmiot jego wniosku nie stanowi informacji publicznej.

W uzasadnieniu skargi Barczentewicz powołuje się między innymi na orzeczenie WSA w Gorzowie z 6 grudnia 2007 r. o tym, "że informacją publiczną jest każda wiadomość wytworzona lub odnoszona do władz publicznych, a także wytworzona lub odnoszona do innych podmiotów wykonujących funkcje publiczne w zakresie wykonywania przez nie zadań władzy publicznej i gospodarowania mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa".

Skarżący powołuje się także na wykładnię WSA w Warszawie z 5 listopada 2008 r., zgodnie z którą "informacja publiczna dotyczy sfery faktów. Jest nią treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej i podmioty niebędące organami administracji publicznej, treść wystąpień, opinii i ocen przez nie dokonywanych, niezależnie do jakiego podmiotu są one kierowane i jakiej sprawy dotyczą".


W swojej skardze Barczentewicz podkreśla również, że nawet gdyby prezydent nie skorzystał z opinii prawnych objętych wnioskiem skarżącego, to wciąż stanowią one informację publiczną, gdyż zostały zlecone przez organ administracji publicznej.

FOR poinformował również, że wniesienie skargi wspiera Stępień: "Całym sercem popieram tę akcję i nie wątpię, że zakończy się sukcesem, ponieważ tego rodzaju opinie, stanowiące podstawę procesu decyzyjnego organów państwa są typową informacją publiczną, która winna być udostępniana obywatelom. Jak wiadomo, zarówno Sejm, jak i Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, nie widziały przeszkód w ujawnieniu opinii dotyczących tego problemu; nie wiedzieć czemu wyłamała się z tej praktyki Kancelaria Prezydenta - z ogromną szkodą dla poziomu życia publicznego w naszym kraju" - poinformował cytowany w komunikacie FOR były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Biuro prasowe Kancelarii Prezydenta RP poinformowało w piątek PAP, że do kancelarii wpłynęło już kilka skarg na bezczynność Prezydenta RP w związku z nieudostępnieniem opinii i ekspertyz prawnych dotyczących ustawy o OFE. Skargi te wraz ze stanowiskiem Prezydenta RP przekazane zostały do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Jak podała kancelaria, decyzje co do zasadności skarg leżą wyłącznie w gestii niezawisłego sądu.

"Przed dokładnym zapoznaniem się z treścią skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego na bezczynności Prezydenta RP, nie można odnieść się do zarzutów w niej postawionych. Niemniej jednak, Kancelaria Prezydenta RP zajmuje konsekwentne stanowisko w sprawach związanych z nieudostępnianiem przedmiotowych opinii i również w tej sprawie najprawdopodobniej zostanie ono podtrzymane" - czytamy w przesłanym stanowisku.

W opinii Kancelarii Prezydenta RP przygotowywane dla Prezydenta RP przez ekspertów zewnętrznych opinie prawne, jak i wewnętrzne dokumenty, zapiski i notatki robocze pracowników Kancelarii są jednymi z elementów postępowania wewnętrznego, poprzedzającego podjęcie przez Prezydenta RP, w ramach procesu legislacyjnego, decyzji w sprawie konkretnej ustawy. "Opinie i ekspertyzy stanowią jedynie przyczynek dla analiz, nie determinują natomiast w sposób bezpośredni i nie są jednoznaczną podstawą ostatecznej decyzji Prezydenta RP, stanowiącej jego prerogatywę. W związku z powyższym zarówno zewnętrzne opinie prawne jak i wewnętrzne dokumenty robocze nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej i nie podlegają obowiązkowi udostępnienia" - napisano.