Ugoda w sądzie. Kurski zapłacił za zwolnienie pracownika
Zawarciem ugody zakończył się przed sądem pracy w Bartoszycach proces europosła Jacka Kurskiego, pozwanego przez swojego byłego asystenta i lidzbarskiego radnego PiS Leszka Sierputowicza za złamanie ustawy samorządowej.
- Kurski wzywa "obóz patriotyczny" do powstrzymania Tuska
- Rajd Jacka Kurskiego za kierownicą BMW. Uzbierał 27 punktów karnych
- Jacek Kurski wygrał z prezydentem Sopotu. Nie musi przepraszać
- "Ziobryści" skrzykują się w tajemnicy. Boją się PiS
- PKW podsumowała partie. PiS wydało najwięcej na kampanię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Za zgodą sądu strony sporu zawarły ugodę. Europoseł zobowiązał się wypłacić b. asystentowi 3 tys. zł brutto "tytułem zakończenia stosunku pracy". Kończy ona wszelkie roszczenia między stronami.
Sierputowicz stracił pracę pod koniec ub. roku, gdy Jacek Kurski zamknął swoje biuro poselskie w Lidzbarku Warmińskim. Sierputowicz uznał wówczas, że wypowiedzenie jest bezprawne i złożył pozew do sądu pracy. Twierdził, że jako radny powiatowy podlega szczególnej ochronie prawnej. Zgodnie z ustawą samorządową pracodawca musi wystąpić do samorządu o zgodę na rozwiązanie stosunku pracy, a europoseł tego nie zrobił.
Jacek Kurski przekonywał przed sądem, że nie wiedział o pełnieniu przez swego asystenta mandatu radnego. Podkreślił, że pracownik oficjalnie nigdy go o tym nie zawiadomił i nie wykazywał w miesięcznych sprawozdaniach ani kartach pracy czasu spędzonego na sesjach czy komisjach rady powiatu.
Zdaniem Kurskiego oznacza to, że b. asystent pełnił mandat radnego w tych samych godzinach, w których powinien wykonywać swoje obowiązki w biurze poselskim. Dlatego Kurski domagał się oddalenia powództwa.
Sierputowicz przyznał, że formalnie nie zawiadamiał pracodawcy o pełnieniu mandatu radnego, ale - jego zdaniem - nie miał takiego obowiązku. Podkreślał, że w samorządzie pracuje już trzecią kadencję i jego szef musiał o tym wiedzieć.
Pan poseł był nie tylko moim pracodawcą, ale także partyjnym kolegą w PiS. Wspierał więc kampanie wyborcze kandydatów tej partii do samorządu - mówił Sierputowicz.
Dodawał, że nigdy nie było zastrzeżeń co do jego pracy w biurze poselskim. Swoje zwolnienie wiązał z usunięciem Kurskiego z PiS i jego przejściem do Solidarnej Polski. Sierputowicz pozostał działaczem PiS.
Jacek Kurski zaprzeczał, by decyzja miała podtekst polityczny. Zapewniał, że likwidacja biura w Lidzbarku Warmińskim była elementem niezbędnej reorganizacji, przeprowadzonej w połowie kadencji europarlamentu i wynikała z planu otwarcia biur poselskich w Łomży i Ełku.
Obie strony po kilkugodzinnych negocjacjach - za zgodą sądu - zdecydowały ostatecznie o zawarciu ugody, wyczerpującej wzajemne roszczenia.
Źródło: PAP

























~Stif2012-02-07 13:50
Trafił PIS-dzielec na...PIS-dzielca...i okazało się, że radny wydymał posła... Zastanawiam się, która to z kolei sprawa sądowa przegrana przez PIS-dzielczego ...pirata drogowego...
~.z.Procyk2012-02-06 20:54
Bidula ten Kurski,ciągle" prześladowany."Jak nie komuniści to cykliści,lub Sędziowie,a na koniec Policja.A do tego taki tępy,że nic nie wiedział.Pewnie też nie wiedział,że kupuje za 20000 zł.leśniczówkę wartą zaledwie 500000 zł.
~mortadela2012-02-06 18:49
Kurski nie potrafi sie z nikim dogadac bez rozprawy przed obliczem prawa. Ludzki czlek.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!