Posłowie idą za ciosem i do minister edukacji narodowej Krystyny Szumilas ślą petycję. Przekonują w niej, że nie wiadomo, czego o homo- i transseksualizmie mają się dowiedzieć uczniowie w szkole czy dzieci w przedszkolu.

Grodzka i Biedroń przekonują, że nawet raz nie padają tam słowa bądź sformułowania takie jak orientacja seksualna, homoseksualny, biseksualny, homoseksualność, biseksualność, gej, lesbijka, osoba biseksualna, transseksualność, związek jednopłciowy czy też partnerski.

Z kolei sformułowania typu mniejszości seksualne,  przemiany obyczajowe, tożsamość płciowa wywołują ich niepokój. Sformułowania zastosowane w podstawie programowej budzą niemal wyłącznie pytania, wątpliwości i zastrzeżenia; brak jest w nich jasnego postawienia sprawy - podkreślają.

Polski system edukacyjny w tej kwestii nie zakłada przedstawiania młodym Polakom informacji opartych na nauce. To tak jakby dać nauczycielom dowolność w nauczaniu o rasie, więc jedni mogą mówić, że człowiek może być różnej rasy, a inni, że np. Azjata już nie jest człowiekiem - mówi Onet.pl Krystian Legierski, działacz ruchu LGBT.

Zdaniem Anny Grodzkiej i Roberta Biedronia nie ulega wątpliwości, że brak przemyślanej edukacji nt. osób nieheteroseksualnych i transpłciowych jest jedną z głównych przyczyn homofobii i transfobii panujących w naszym społeczeństwie.