Sejm będzie pracował nad ustawą zakazującą agitacji politycznej w kościołach. Posłowie nie poparli wniosku PiS i Solidarnej Polski o odrzucenie projektu. Z decyzji tej zadowolony jest Dariusz Joński z SLD. W jego ocenie, kościół to nie mównica sejmowa, niedopuszczalna więc jest sytuacja, w której księża z ambony mówią wiernym na kogo mają głosować. Zdaniem Małgorzaty Sadurskiej z PiS, projekt łamie art. 25 Konstytucji, który mówi o rozdziale państwa i Kościoła, o pewnej autonomii. Są też postanowienia Konkordatu - podkreśla posłanka. W jej ocenie, próba ingerencji w to, co się dzieje w Kościele czy też w innych związkach wyznaniowych, jest po prostu rzeczą niedopuszczalną. Jesteśmy zaskoczeni taką decyzją Sejmu - podkreśla Sadurska

Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu skierowanie projektu do dalszych prac nazywa niemądrą i nieprzemyślaną decyzją. W ocenie Rozenka, projekt należało odrzucić, bo nie wnosi on niczego sensownego do budowy świeckiego państwa, wprowadza jedynie cenzurę i narusza ustawę zasadniczą. Trzeba walczyć o to, by funkcjonariusze kościelni nie pojawiali się na wszystkich możliwych uroczystościach państwowych, żeby zniknęły z przestrzeni państwowej krzyże i inne symbole religijne. I to jest walka o świeckie państwo - podkreśla Rozenek.
Zmiany w kodeksie wyborczym przygotowali posłowie SLD. Za dalszą pracą nad tym projektem opowiedzieli się posłowie PO, część ludowców oraz posłowie zrzeszeni w kole Inicjatywa Dialogu.