Mieszcząca się przy ulicy Jurija Gagarina w Warszawie restauracja Sowa i Przyjaciele wyrosła na główne miejsce podsłuchiwania prywatnych rozmów polityków i biznesmenów. Po ujawnieniu fragmentów rozmów Jacka Rostowskiego i Radosława Sikorskiego wiadomo, że proceder działał również w ekskluzywnym Amber Room przy Klubie Polskiej Rady Biznesu. Tymczasem, jak donosi "Newsweek", politycy mieli być nagrywani także w Lemongrass, Winosferze, a także restauracji Thai Thai.

Osobą, która spaja wszystkie te miejsca, jest Łukasz N., ostatnio menadżer VIP roomów w restauracji Sowa i Przyjaciele. Okazuje się, że wcześniej pracował on w lokalu Lemongrass, w którym bywała wierchuszka Platformy Obywatelskiej, łącznie z samym Donaldem Tuskiem. Szef PO przestał jednak jadać na mieście, gdy został premierem. Dlatego, jak pisze "Newsweek", z pewnością jego głosu nie zarejestrowano na taśmach.

W Lemongrass - poza Łukaszem N. - pracował także sommelier Piotr T. On także dobierał wina do potraw dla gości Amber Room oraz był menadżerem w Thai Thai. W Winosferze na warszawskiej Woli natomiast pracuje brat Łukasza N., Dawid. Obaj dobrze znają się z Piotrem T.

"Newsweek" wymienia również polityków, którzy mogli zostać podsłuchani. Poza znanymi już z ujawnionych przez "Wprost" ministrami, są również bywający w restauracji Sowa i Przyjaciele: szef rady nadzorczej Orange Maciej Witucki, wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk, a także Grzegorz Schetyna i Waldemar Pawlak oraz była szefowa PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa. Jadać mają tu również generałowie, wysocy urzędnicy.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kim są przyjaciele Roberta Sowy? Restaurator na medialnym grillu >>>

ZOBACZ TAKŻE: Rosyjskie media drwią z afery taśmowej: Albo Rosjanie, albo Marsjanie >>>

Czy Twoim zdaniem premier powinien podać się do dymisji w związku z aferą podsłuchową?