Kaz chce wrócić do polityki i założyć partię. Sam na pewno tego nie zrobi. Od wielu miesięcy rozmawia o tym z Michałem Kamińskim i Romanem Giertychem. Oni doskonale wiedzą, że Kaz jest bardzo sterowalny. Więc ta współpraca jest im na rękę - ogłosiła na łamach "Super Expressu" żona Marcinkiewicza, Isabel. Ich małżeństwo przechodzi ostatnio trudne chwile. Pozostawiona - jak twierdzi - przez Kazimierza Marcinkiewicza kobieta wylewa swoje żale w tabloidzie.

Kazimierz Marcinkiewicz utworzył w 2013 roku z Romanem Giertychem i Michałem Kamińskim Instytut Myśli Politycznej. Czy chciałby wraz z nimi wracać do polityki?

Były premier odniósł się do tych sensacji w porannej rozmowie u Moniki Olejnik w Radiu ZET. Wykluczył, jakoby rozmawiał z Kamińskim i Giertychem o powołaniu nowej partii. Natomiast nie wykluczył, że mógłby zająć się budowaniem ugrupowania. Decyzja mogłaby zapaść w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Rozmawiałem z bardzo wieloma osobami, które uważają, że jeśli Platforma Obywatelska nie pokaże nowej twarzy, to bardzo możliwe, że będzie trzeba coś takiego zrobić - oświadczył Kazimierz Marcinkiewicz.

Isabel namawia jednak w "Super Expressie", by nie głosować na byłego premiera rządu PiS. - Kaz to taki mapet, (...) Znam go od podszewki. On nie jest dobrym człowiekiem. Jest fałszywy, dwulicowy - wyliczała żona Marcinkiewicza. Opinię na jego temat przytoczyła Monika Olejnik. - Co można w ogóle mówić o szmatławcach, ja tak nazywam tabloidy. One kłamią - odpowiedział gość Radia ZET.

One cytują pana żonę, to nie jest tak, że mówią: gdzieś, coś usłyszeliśmy. To są słowa pana żony - dopytywała dziennikarka. - Przepraszam za to. Nie będę się wypowiadać w tej sprawie - stwierdził Marcinkiewicz.

Podzielił się jednak szerszą refleksją na temat współpracy z tabloidami. - Parę lat temu wyczerpałem limit mojej obecności prywatnej w mediach. Wtedy bardzo serdecznie wszystkich przeprosiłem i obiecałem, że to się nie powtórzy i, z moim udziałem, to się nie powtórzy - mówił były premier. - Kiedyś się tym ekscytowałem i popełniłem totalny błąd, wchodząc w mariaże z kolorowymi gazetami. Drugi raz tego błędu nie popełnię. Prywatne życie zostawiam zamknięte na klucz w domu - podsumował Kazimierz Marcinkiewicz.