Strona rządowa i górniczy związkowcy doszli do porozumienia w sprawie planu naprawczego dla Kompanii Węglowej. W obecności premier Ewy Kopacz w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach porozumienie podpisali pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa Wojciech Kowalczyk oraz przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominik Kolorz. CZYTAJ WIĘCEJ >>>>
Na późniejszej konferencji prasowej zarówno premier Kopacz jak i związkowcy przedstawiali fakt podpisania dokumentu, jako sukces zarówno jednej jak i drugiej strony. Kopacz mówiła o "zdrowym kompromisie".
Ale o szczegółach porozumienia powiedzieli niewiele. Nie musieli. Zapowiedzi "uratowania kopalń" wystarczyły.
Na pierwsze komentarze dotyczące finiszu negocjacyjnego maratonu długo nie trzeba było czekać. Większość z nich była dla Ewy Kopacz miażdżąca. Piotr Duda, szef "S" stwierdził w TVN24 powiedział, że związkowcy dali premier Kopacz lekcję pokory. Inni byli dużo bardziej dosłowni.
Polska Thatcher, ha, ha... twarda jak beza
— Rafał A. Ziemkiewicz (@R_A_Ziemkiewicz) styczeń 17, 2015
Żelowa Dama
— Wojtek Szacki (@szacki) styczeń 17, 2015
Dziennikarze i publicyści drwili z premier Kopacz, która w trakcie negocjacji z górnikami porównywana była do Margaret Thatcher. A to z uwagi na jej zapowiedzi restrukturyzacji polskiego przemysłu wydobywczego, która zakładała "wygaszenie" części kopalń.
Wpływowy tygodnik "The Economist" napisał wtedy, że pójście tropem brytyjskiej przywódczyni może przynieść Kopacz konkretne polityczne korzyści. W publicznej debacie coraz częściej zaczęto porównywać polską premier do Żelaznej Damy. Dla jednych był to komplement dla innych obelga. W obu wariantach porównanie było nośne medialnie.
Nazwisko Lady Thatcher padło też na niesławnym posiedzeniu Sejmu, na którym Przemysław Wipler nazwał premier Kopacz "lawirantką" i chciał bronić dobrego imienia brytyjskiej premier. CZYTAJ WIĘCEJ >>>>
... pic.twitter.com/Ax4P3CuiMg
— Marek Magierowski (@mmagierowski) styczeń 17, 2015
Zestawianie wielkiej Brytanii z lat 80 z Polską wydawało się uzasadnione. Na początku 1984 r. Thatcher ogłosiła plan zamknięcia 20 najbardziej nierentownych kopalń i 70 kolejnych w dalszej kolejności. Mimo że związkowy odpowiedzieli na to strajkiem, Thatcher nie się nie ugięła. Strajk górników trwał tam rok czasu.
E. Kopacz zeszła z drogi zelaznej damy. Na szczęście. Po lekarzach, wygrali górnicy.
— Tomasz Kalita (@TomaszKalita) styczeń 17, 2015
Obecnie w Wielkiej Brytanii działają trzy głębinowe kopalnie węgla – dwie w Yorkshire i jedna w Nottinghamshire – ale dwie z nich zostaną zamknięte w tym roku, a trzecia w przyszłym. Działa też spora liczba niewielkich kopalni odkrywkowych.
Czyżbyśmy właśnie obserwowali narodziny hasła "jaki kraj taka Margaret Thatcher"?
— Konrad_Piasecki (@KonradPiasecki) styczeń 17, 2015
Łącznie w sektorze zatrudnionych jest niespełna 2000 osób. CZYTAJ WIĘCEJ: To nie Margaret Thatcher zniszczyła polskie górnictwo >>>
Poszła Ewa Kopacz na wielką wojnę nieprzygotowana i przegrała.
— Michał Majewski (@MajewskiMichal) styczeń 17, 2015
Obraz Kopacz jako twardej negocjatorki i reformatorki, która z uporem i konsekwencją Żelaznej Damy zajmie się rozbrajaniem największej bomby polskiej gospodarki, okazał się fałszywy. Wizerunkowy pomysł na zestawianie Ewy Kopacz z Lady Thatcher zamiast pomóc, tylko pani premier zaszkodził. Zwłaszcza w oczach tych, którzy liczyli na głębokie reformy. Tym razem "The Economist" chyba się pomylił.