O problemach z zakupionym przez Polskę pociągiem Pendolino rozmawiali na ujawnionych niedawno przez tygodnik "Do Rzeczy" Elżbieta Bieńkowska i szef CBA Paweł Wojtunik. WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>

Wicepremier Bieńkowska martwiła się, że za dużo mówi o tym wicepremier Janusz Piechociński - szef ludowców:

Teraz mamy cały czas jazdę z tym Pendolino, nie… Ale wiesz… Ja mówię no nie, utną mi język w grudniu, bo ja cały czas mówię: w grudniu Pendolino pojedzie po polskich torach… Według mnie… Z naszej strony nie ma wyjścia… A głupi Piechociński po prostu to chyba wiesz… Debil jeden… Ale stary, on się o tym pięć razy wypowiedział, wiesz, i podkręca temat, rozumiesz? Podkręca temat, że za mną gonią z mikrofonami co z Pendolino… I to jest no niestety najgorsze

Co na to Janusz Piechociński? - Nie byłem tak hurraoptymistycznie nastawiony do zakupu pociągów Pendolino jak urzędnicy z resortu pani Bieńkowskiej - tak to tłumaczy wicepremier Faktowi. - Zawsze mówiłem, że lepiej inwestować w wagony rodzimej produkcji. Zdawałem sobie sprawę, że koszt utrzymania włoskich składów będzie znacznie wyższy niż pociągów kupionych od podmiotów krajowych.

Kobiety bywają zmienne. Należy wybaczać im więcej, dlatego nie gniewam się na panią Bieńkowską - zapewnia Piechociński. I podkreśla, że afera taśmowa obnażyła prawdziwy język polityków i ich brak kultury, więc nic nie może go już zaskoczyć.